– Rzadko kiedy człowiek nie ma pretensji do swojej drużyny, kiedy się nie wygrywa u siebie. Ja nie mam – mówił trener Polonii Warszawa po bezbramkowym remisie w przedostatniej kolejce z GKS Bełchatów
– Zwłaszcza w końcówce mieliśmy kilka okazji, ale byłoby nietaktem, gdybym narzekał. Zwłaszcza po tym jak siedem minut przed końcem Michał Gliwa obronił rzut karny. W pierwszej połowie szło nam bardzo ciężko. W drugiej opanowaliśmy sytuację, ale naprawdę nie ma powodu narzekać. Dawno nie widziałem tak dobrze grającej drużyny GKS Bełchatów. Po tym meczu sytuacja jest klarowna. Na spotkanie z Wisłą pojedziemy po prostu dobrze zagrać. Ale na pewno nie tylko po to, żeby obejrzeć Wawel – stwierdził szkoleniowiec „Czarnych Koszul”.
Przed tym meczem Polonia miała jeszcze szansę na start w europejskich pucharach. Musiała zwyciężyć, tak się nie stało. – To całe bicie piany o pucharach tylko szkodziło drużynie. Na pewno dziś nie przegraliśmy szansy. Szansa została stracona w początkowych dwudziestu kolejkach. Przychodziłem do Polonii, gdy była 13. w tabeli, mając cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Drużyna, która przez większość sezonu broni się przed spadkiem nie może myśleć o pucharach. Wiem, że zawsze dobrze wygląda taki sen o Kopciuszku, ale takie są realia. Dziś trochę, mimo wszystko, zabrakło umiejętności. Sebastian Przyrowski jest już zdrowy, ale nasz drugi bramkarz też ma kontrakt i musi zarabiać. Okazało się, że się nie pomyliliśmy dziś stawiając na niego. Po takim meczu co miałbym mu powiedzieć, gdybym go nie wystawił w Krakowie? – powiedział.
Przed ostatnim meczem w Polonii skomplikowała się sytuacja kadrowa. – Artur Sobiech jutro przejdzie zabieg i w Krakowie oczywiście nie zagra. Tak jak Maciek Sadlok, którego zmieniłem po pierwszej połowie ze względu na uraz kręgosłupa. Ten uraz wyłączy go też ze zgrupowania kadry. Tomka Brzyskiego też szybko wysyłamy na operację, bo chcemy, aby był gotowy na początek okresu przygotowawczego. Kontuzji mięśnia czworogłowego doznał też Andreu. Dla nich sezon się skończył. Ale spróbujemy tych graczy zastąpić. Dziś bardzo dobrą drugą połowę rozegrał Djordje Cotra – podsumował trener warszawian.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.