Tomasz Hajto ma nie lada orzech do zgryzienia. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok ma problem ze skompletowaniem linii defensywnej i niewykluczone, że w meczu z Zagłębiem Lubin sam będzie musiał wybiec na boisko.
– Jak trzeba będzie, to sam zagram. Jako zawodnik nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – zdradził szkoleniowiec Jagiellonii, który poprowadził swój zespół do dwóch ligowych zwycięstw z rzędu.
Szatnię Jagi nawiedziła w ostatnich dniach prawdziwa plaga kontuzji. Z powodu urazów, poza kadrą zespołu są Tomasz Frankowski, Grzegorz Rasiak, Łukasz Tymiński, Thiago Cionek i Tomasz Porębski.
– Nie mamy za dużego wyboru. Na boisku przeciwnika nie zdecyduje się na wariant gry trzema obrońcami, gdyż jest on zbyt ryzykowny. Szybko poprosiłem prezesa Czarka Kuleszę, żeby ściągnął moją kartę zawodniczą no i jutro będę musiał zagrać. Nie wiem czy wytrzymam cały mecz, no ale jak jest taka potrzeba to jest – zakończył Hajto.
Mimo tego, że informacja ta pojawiła się na oficjalnej stronie internetowej Jagiellonii, to traktujemy ją z przymrużeniem oka. Jeśli jednak to nie prima-aprilisowy żart, to spodziewamy się, że Franciszek Smuda wybierze się na mecz Jagi z Zagłębiem i obejrzy Hajtę w akcji. W sytuacji w jakiej znajduje się reprezentacyjna obrona, byłoby to spore wzmocnienie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.