Piotr
Brożek bardzo szybko odbudowuje się w barwach Lechii, czego
najlepszym dowodem jest fakt, że otrzymał od Waldemara Fornalika
powołanie do kadry mecz z Urugwajem. A bardzo niewiele brakowało,
żeby lewy obrońca w ogóle do Gdańska nie trafił. Z powodów
finansowych, bo gdański klub od lata nie szasta pieniędzmi i
Brozinho miał spore opory, aby zaakceptować niepodlegającą
negocjacjom ofertę trenera Bogusława Kaczmarka.
Piotr
gra obecnie za 23 tysiące złotych miesięcznie, przyzwyczajony do
innych, tureckich realiów płacowych, mocno się wahał, czy przyjąć
gażę na tym poziomie, ale Bobo nie dał mu w ogóle czasu do
namysłu.
Postawiłem
sprawę jasno: albo przylatuje tego samego dnia wieczornym, bo
rozmawialiśmy na temat współpracy rano, lotem tanich linii z
Krakowa do Gdańska, albo zapominamy w ogóle o temacie zatrudnienia
go w Lechii – powiedział „PN” ze śmiechem Kaczmarek.
– Próbował jeszcze negocjować, chciał dwa tysiące więcej. No
to mu powiedziałem, że tę sumę będzie mógł sobie niejako
odliczyć od podatku, bo u mnie na pewno się odbuduje szybciej i
lepiej niż u kogokolwiek innego. I po wakacjach będzie miał tę
formę niczym wartość dodaną. Pogadał chyba z Krzyśkiem
Bukalskim, moim byłym zawodnikiem, upewnił się, że nie jestem
mistrzem kitu i bajery, i wieczorem był już nad morzem. I na pewno
nie żałuje, bo po średnim początku zaczął naprawdę dobrze
grać. Tyle że jak mu przekazywałem, iż dostał powołanie do
kadry na mecz z Urugwajem, to długo nie chciał uwierzyć, myślał,
że go wkręcam. Czemu akurat się nie dziwię, bo u mnie w zespole
jest bardzo wesoło. Również na treningach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.