Nie zobaczyliśmy ani jednego gola w niedzielnych Derbach Merseyside. Everton zremisował na Goodison Park z Liverpoolem (0:0), a samo spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie.
Alisson kilka razy musiał ratować skórę swoim kolegom (fot. Reuters)
Kiedy niemal całym światem zawładnęła zawierucha związana z pandemią koronawirus i nie było innego wyboru, jak zawiesić rozgrywki piłkarskie, w Liverpoolu zastanawiali się, czy futbol uda się jeszcze „odmrozić” w tym sezonie. Dla piłkarzy Juergena Kloppa było to o tyle ważne, to do upragnionego, bo pierwszego od trzech dekad mistrzostwa kraju brakowało im już zaledwie trzech punktów.
Kiedy więc zapadła decyzja o tym, by zawodnicy wrócili na boiska, w czerwonej części Miasta Beatlesów odetchnięto z ulgą. The Reds mogli bowiem potwierdzić, że są w tym sezonie najlepsi w Premier League, a pierwszym sprawdzianem Liverpoolu miały być derby z Evertonem.
Wspomniany Klopp już na „dzień dobry” zaskoczył, ponieważ posadził na ławce takich piłkarzy jak Mohamed Salah i Georginio Wijnaldum, jednak nawet bez nich w składzie, to właśnie Liverpool był uważany za faworyta do zgarnięcia trzech punktów.
Tak jak można było się spodziewać, rywalizacja była bardzo zacięta, a chociaż optyczną przewagę mieli goście, to niewiele z niej wynikało. Jeśli zaś chodzi o Everton, to ten próbował się groźnie odgryzać i niewiele brakowało, by to właśnie The Toffees objęli prowadzenie. Bliski szczęścia był Dominic Calvert-Lewin, którego strzał z ostrego kąta obronił jednak Alisson.
Czas płynął, że Liverpool cały czas miał problem z kreowaniem okazji bramkowych. Niewidoczni byli ci, którzy mieli brać na swoje barki ciężar prowadzenia gry, czyli Sadio Mane i Roberto Firmino. Obaj w niczym nie przypominali tych zawodników, którzy kilka miesięcy wcześniej potrafili niemal w pojedynkę rozstrzygać o losach meczów.
Po dość bezbarwnej pierwszej połowie, od początku drugiej Liverpool zaczął podkręcać tempo, natomiast Everton niepotrzebnie się cofnął, pozwalając tym samym, by przeciwnik rozwinął skrzydła.
4 – Each of the last four Premier League Merseyside derbies played at Goodison Park have been goalless at half time. Uninspiring. #EVELIVpic.twitter.com/o5hU7sVMQG
Everton zobaczył, że rywal wcale nie jest jednak tak groźny jakby mogło się wydawać i w końcówce to właśnie miejscowi ruszyli do ataków. Najpierw znakomitą okazję miał Tom Davies, który mimo ostrego kąta doszedł do pozycji strzeleckiej i naprawdę niewiele brakowało, by otworzył wynik meczu. Liverpool uratował w tej sytuacji słupek, a kilka chwil później świetną interwencją popisał się Alisson, który świetnie zablokował mocne uderzenie Richarlisona.
Goli ostatecznie na Goodison Park nie zobaczyliśmy. The Reds wywalczyli tylko jeden z sześciu niezbędnych do przypieczętowania mistrzostwa Anglii punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.