Patryk Lipski był jedną z gwiazd Ruchu Chorzów dowodzonego przez Waldemara Fornalika. W 2017 roku ich drogi się rozeszły. Aż do lata 2020 roku.
Czy Fornalik odbuduje Lipskiego i Żyrę?
Lipski był kilkukrotnie przymierzany do przejścia do Piasta Gliwice, w którym swoje królestwo stworzył Waldemar Fornalik. Miejsce dla wychowanka Salosu Szczecin zrobiło się po odejściu Jorge Felixa do Turcji.
Gdy Lipski odchodził do Lechii Gdańsk wydawało się, że duża kariera stoi przed nim otworem. Gra w trójmiejskim klubie miał otworzyć przed nim wrota do seniorskiej reprezentacji i zagranicznego transferu. W Gdańsku nie wszystko ułożyło się po myśli ofensywnego pomocnika. Lipski zdobył co prawda Puchar Polski z Lechią, ale na dobrą sprawę nigdy nie nawiązał do najlepszych czasów w barwach Ruchu.
Latem 2020 roku drogi Lipskiego i Fornalika ponownie się skrzyżowały.Piast to solidny klub, być może najrozsądniej budowany w Polsce. Efektem organicznej pracy wielu ludzi było mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski w ostatniej dwulatce. Lipski nie mógł sobie więc wyobrazić lepszego miejsca na odbudowanie. Tak to trzeba określić, gdyż przez półtora roku nie zdobył gola w meczu o stawkę.
Przełamanie nastąpiło w Mińsku. Lipski zawsze umiał ze stojącej piłki, choć w ostatnich miesiącach jakby o tym zapomniał. Przypomniał sobie w najważniejszym momencie. W debiucie w nowych barwach w europejskich pucharach. Gol Lipskiego z rzutu wolnego może nie ułożył spotkania, ale postawił gliwiczan w uprzywilejowanej w sytuacji. Dinamo musiało męczyć się w ataku pozycyjnym, a Piast mógł grać to co polskie tygrysy lubią najbardziej. Kontra w drugiej połowie zabiła mecz.
Lipski pomimo gola i związanych z nim zasług nie zagrał wielkiego meczu. Dużo lepiej zaprezentował się rezerwowy Michał Żyro. Były reprezentant Polski odbudował się wiosną w I-ligowej Stali Mielec. W Mińsku gola nie zdobył, ale posłał dwa znakomite, przeszywające obronę rywali, podania do Jakuba Świerczoka. Nowa dziewiątka Piasta zaprezentowała 33-procentową skuteczność, ponieważ zmarnował dwie 100-procentowe sytuacje.
Ale i tak najważniejsze jest, że Piast po raz pierwszy w historii awansował do kolejnej rundy w europejskich pucharach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.