Przejdź do treści
Jak Dybala stał się pomocnikiem

Ligi w Europie Serie A

Jak Dybala stał się pomocnikiem

Patrzysz w statystyki i nie widzisz w nich za wiele, więc ręka świerzbi, żeby skreślić portret napastnika sponiewieranego przez ten sezon. Ale tak wcale nie jest. Przede wszystkim dlatego, że nie mówimy już o napastniku.

TOMASZ LIPIŃSKI


Imię i nazwisko: Paulo Dybala. Wiek: 25 lat, skończone w listopadzie poprzedniego roku. Wykształcenie: samouk, ściślej rzecz ujmując, samorodny talent w najczystszej postaci. Znaki szczególne: cyrkiel w lewej nodze. Pozycja na boisku…

Z WINY RONALDO

W ostatniej rubryce każdy może wpisać, co uważa. Każdy będzie miał przynajmniej cząstkę racji i nikt całej. Massimiliano Allegri mówi o nim tuttocampista, co w wolnym tłumaczeniu może znaczyć pomocnik, który żadnej pracy się nie boi. Ale przecież był (jest?) środkowym napastnikiem, cofniętym napastnikiem, skrzydłowym i fantasistą. W każdej z tych ról, poza pierwszą i najczęściej teraz odgrywaną, nosił ciężkie worki z bramkami. 

Z grubsza rzecz ujmując, bilet do Turynu kupiło mu 13 goli i prawie drugie tyle asyst dla Palermo. Wszedł w buty Carlosa Teveza i nie nabawił się ani odcisków, ani żadnych obtarć. Nie tylko pasowały jak ulał, ale okazały się siedmiomilowe i od razu poniosły na wyżyny. 23 gole w pierwszym sezonie przyozdobiły go w piórka nowej gwiazdy Serie A. W drugim zaczęło się taktyczne kombinowanie. Przyjście Gonzalo Higuaina, a przede wszystkim odejście Paula Pogby kazało Allegriemu otworzyć nie tyle szerzej, co głębiej boisko przed Dybalą. Miał zatem środkowej linii dodać kreatywności, której ubyło po transferze Francuza i zarazem być wsparciem dla El Pipity, który z racji wydanych 90 milionów euro stał się punktem odniesienia dla wszystkich. Młodszy rodak skradł mu show pięknego kwietniowego dnia 2017 roku, kiedy wbił dwa gole Barcelonie. Niech będzie, że to ciągle najlepszy jego występ w koszulce Juventusu i moment, w którym najbardziej zbliżył się do słonecznej planety o nazwie Messi. W trzecim sezonie znacznie częściej wysuwał się przed Higuaina zarówno na boisku, jak i w statystykach. Zmiana systemu, nazwanego ruchem pięciu gwiazdek, oddała mu miejsce w ataku, co z kolei przeniosło się na rekord w postaci 26 goli.

Na nowy rekord teraz się nie zanosi. Aż do minionego piątku jego statystyki wyglądały następująco: do półmetka zdobył się na tylko dwie bramki, co więcej – do połowy lutego licznik ani drgnął. W zestawieniu z poprzednim sezonem Dybala przegrywał przez techniczny nokaut 2 do 14. Wtedy zresztą zaczął lepiej niż Krzysztof Piątek w Genui. Po sześciu kolejkach patrzył z wysokości 10 goli na całą konkurencję, miał dwa hat-tricki, a w derbach Turynu dwa razy ubódł Torino. Teraz na kolejne trafienie czekał od 3 listopada, kiedy w 44 sekundzie pokonał bramkarza Cagliari, co było drugim najszybszym golem w klubowej historii. Lekarstwem na impotencję w Serie A okazała się Liga Mistrzów. Po fazie grupowej prowadził już 5:0 ze sobą z ubiegłorocznej edycji. Popis dał w obu meczach z Young Boys, któremu wbił cztery gole, a właściwie pięć, lecz jego gol wyrównujący w Bernie z winy Cristiano Ronaldo nie został uznany. 

JAK ISCO?

Właśnie, Ronaldo. To on stoi za metamorfozą Dybali. – Dlaczego strzelał więcej? Bo nie było z nami CR7 – nie inaczej to widzi Allegri. A zatem wróg pod jednym dachem czy przyjaciel? Czy tak w klubie zderzył się z Ronaldo, jak w reprezentacji Argentyny odbił się od Messiego? 

Poprzedni trener reprezentacji Argentyny Jorge Sampaoli twierdził, że wzajemne podobieństwo wyklucza ich koegzystencję na boisku, więc Dybala wegetował z boku. Na mistrzostwach świata w Rosji uciułał trochę ponad 20 minut w już przegranym meczu z Chorwacją. Jesienią latał na sparingi powoływany przez Lionela Scaloniego, grał więcej, wychodził w podstawowym składzie, w 18 występie strzelił pierwszego gola. Jednak to wszystko przede wszystkim dlatego, że nie było Messiego. 

Portugalczyk jest żarłoczny i zaborczy. Poza nieznającym strachu Mario Mandżukiciem nikogo nie dopuszcza do upolowanej ofiary. Takiej dysproporcji w kadrze Juventusu (do meczu z Frosinone) nigdy nie było: 18 goli Ronaldo, 8 Mandżukić, reszta – w tym Dybala – nie wychyliła się poza 2. Chciałoby się napisać, że tą sytuacją jest sfrustrowany, jak każda gwiazda, która musi zadowolić się resztkami, by była. Nie trafia od miesięcy, nie wykonuje rzutów karnych, a i wolne sporadycznie. Zresztą z nimi to ciekawa sprawa. Niby w Juventusie jest trzech speców od tego dania, ale gdzie kucharzy trzech, tam nie ma co jeść i w efekcie nic nie udało im się ugotować. 21 uderzeń w lidze włoskiej i 0 goli, w tym 14 prób Ronaldo (tylko 2 celne) i 7 Pjanicia z Dybalą do spółki, od których w ostatnich pięciu sezonach ligi włoskiej nie było lepszych. Bośniak w ten sposób wzbogacił się o 10 goli, a Argentyńczyk o jednego mniej. 

Co poniektórzy komentatorzy i kibice już uderzyli w dramatyczne tony, że La Joya (co Włosi przetłumaczyli na radość, a po hiszpańsku znaczy klejnot) Dybala jest nieszczęśliwy w Turynie. Sfrustrowany, smutny i zły. Że powoli trzeba godzić się z jego stratą. Że wymiana z tak samo czującym się w Madrycie Isco to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Że ostatnie wydarzenia pokazały, że zamiast być lepiej, jest gorzej. 

W lutowym meczu z Parmą długo rozgrzewał się w drugiej połowie, ale Allegri w roli trzeciego zmiennika widział Emra Cana. Ugodzony w ambicję tą decyzją Dybala nie wrócił na ławkę, tylko pomaszerował do szatni. Być może ten brud zamiotłoby pod dywan zwycięstwo Juventusu, ale w doliczonym czasie zrobiło się 3:3 i afera. – On musi zachowywać się odpowiedzialnie. Jak przystało na wicekapitana i spadkobiercę wielkiego numeru 10 – grzmiał Allegri i niby po oficjalnych przeprosinach skruszonego uznał sprawę za załatwioną, ale z Sassuolo znów wpisał go w rejestr rezerwowych i łaskawie wpuścił na ostatnie minuty. Radość Ronaldo po golu w stylu Dybala Mask wielu odebrało jako wsparcie dla młodszego kolegi zrzuconego z piedestału i deptanego przez przełożonych. 

NIETYKALNY

W tym miejscu stop wszystkim teoriom spiskowym i czarnowidztwu. Interpretacja wyżej podanych faktów powinna być zgoła inna. Po pierwsze – tylko mało rozgarnięci lub krótkowzroczni kibice Juventusu mogliby chcieć lub żądać sprzedania Dybali, którego wartość według portalu Transfermarkt podskoczyła do 110 milionów euro. Jego gra, choć tak bardzo inna i bezproduktywna w gole, to ciągle radość dla oczu i magnes przyciągający na trybuny. Bez względu na liczby przytłaczająca większość niezmiennie pragnie takiej dziesiątki w biało-czarnej koszulce. Po drugie – nikt mu nie daje do zrozumienia, że jest niechciany i niepotrzebny. I to największa różnica w porównaniu do sytuacji Isco w Madrycie. Fabio Paratici w niedawnym wywiadzie rozwiał wątpliwości (choć pewnie też należy wziąć poprawkę na to, że im goręcej działacze zapewniają o czyjejś nietykalności, tym bardziej prawdopodobne, że coś knują), mówiąc: – Dybala zostanie. Trudno na rynku znaleźć lepszego od niego. Jest Messi, ale co do Neymara już miałbym wątpliwości. 

Najważniejszy z klubowych dyrektorów podkreślił także, że z Juventusem rozstają się piłkarze, którzy albo się nie sprawdzili, albo już nie chcą dalej grać w tym klubie. Dybala nie należy do żadnej z tych kategorii. Wbrew temu, co się mówi i co widać w powierzchownych statystykach, spełnia się w Juventusie. Dla stosującego wobec niego metodę kija i marchewki Allegriego stanowi duże wyzwanie: jak zrobić z niego realnego kandydata do Złotej Piłki? W drużynie nie ma wrogów, jest tym, który kreuje pozytywną atmosferę, zaraża optymizmem. Znalazł świetny kontakt z Ronaldo. Nie kopią pod sobą dołków jak Edinson Cavani z Neymarem w Paris SG. Są dla siebie wsparciem, ale dedykacja od CR7 nie była ku pokrzepieniu zranionego serca, jak na pierwszy rzut oka się wydawało, tylko formą zakładu: kto pierwszy strzeli gola, ten ubierze go w radość drugiego. 

Owszem, statystyki stawiają Dybalę do kąta. Jednak tylko te wrzucane pod ligową tabelę, gdzie wypisuje się strzelców i asystentów. Tu nazwiska Argentyńczyka daleko szukać. Kiedy wnikniemy głębiej, to odkryjemy (kto tego nie dostrzega na boisku), jak duże zmiany przyniósł ten sezon w jego piłkarskim życiu. Zmiany, których nie można sprowadzić do oceny: na lepsze lub na gorsze. Po prostu zmiany. 

Transfer Ronaldo, przesunięcie wyżej Mandżukicia, w którym Allegri zobaczył najlepsze wsparcie dla Portugalczyka, zrobienie miejsca dla nieokiełznanego rumaka Joao Cancelo kazały trenerowi wymyślić nowego Dybalę. Zresztą Allegri lubi eksperymenty. Rutyna nie mieści się w zbiorze jego wad. Być może dlatego bez znużenia i poczucia wypalenia może tak długo pracować w jednym miejscu. Ciągle kogoś przestawia, ciągle czymś zaskakuje. Zanim jego zespół znudzi się jakimś taktycznym wariantem, on już przedstawia kolejny pomysł do realizacji. Długa jest lista wynalazków Allegriego, teraz na jej końcu znalazł się pomocnik Dybala. Paulo były napastnik. 

KRÓL ODBIORÓW

Zawsze miał skłonność do wycofywania się po piłkę i zaczynania akcji w pewnej odległości od pola karnego przeciwnika, ale nigdy wcześniej nie było to aż tak daleko. W tym sezonie bywało, że czas spędzony na własnej połowie i połowie rywala wyrównywał się. Dane z półmetka pokazały, że do 6 procent zmniejszyła się liczba jego kontaktów z piłką w obrębie szesnastki drużyny przeciwnej. Dla porównania w Palermo 67 procent wszystkich strzałów wykonywał z wnętrza tego prostokąta. Teraz jeśli strzela, to częściej z dystansu. Jeden z dziennikarzy ładnie napisał, że Paulo z tak daleka przyjeżdża na uroczystość, że Ronaldo, Mandżukić czy nawet Cancelo już zdążą zjeść cały tort. Tak, oni go jedzą, ale Dybala piecze.

Allegri zobaczył w nim pomocnika, który pozwoli nadać nowy styl Juventusowi, najwyraźniej pokazany i doceniony w dwumeczu z Manchesterem United. Polegający na utrzymywaniu się przy piłce, graniu po trawie, kombinacjach w ataku pozycyjnym. Z Pjaniciem, Rodrigo Bentancurem i Dybalą to dawało się zrobić. Argentyńczyk został Pjaniciem ustawionym piętro wyżej. Jak krawiec zszywa złotą nicią poszczególne formacje. Bez konkretnego przydziału, wolny elektron, żywe srebro. Stąd tuttocampista. Bardzo rzadko widzimy go teraz na szczycie drabiny, częściej między jej poszczególnymi szczebelkami. Jeśli ma dobry dzień, to wszędzie go pełno, ma najwięcej kontaktów z piłką, jest najczęściej faulowany. Stał się królem odbiorów! Jego nieobecność bardziej rzutuje na fazę defensywną niż ofensywną. 

Z egoisty, którym powinien być każdy napastnik (chyba że nazywa się Karim Benzema), zamienił się w altruistę. Pavel Nedved w żołnierskich słowach zawarł całą prawdę: – Strzela mniej, gra lepiej. Nieskłonny do wystawiania indywidualnych cenzurek Allegri też chwalił: – On ma fundamentalne znaczenie dla naszej gry ze względu na jakość, z jaką spaja formacje. 

We współczesnym futbolu, w którym obowiązuje ścisła, trącąca o schematyzm specjalizacja, taki uniwersalny zawodnik to skarb. Tylko trzeba umieć to zobaczyć i nie wierzyć ślepo statystykom. One La Joyę już pogrzebały, tymczasem Radość żyje. Tylko jest bardziej stonowana, a może nawet wyrafinowana. Dla prawdziwych smakoszy. 



TEKST UKAZAŁ SIĘ W OSTATNIM (8/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie Serie A

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]

Udinese wygrało 3:1 z Hellasem Verona na 22. kolejki tego sezonu Serie A. Pięknym trafieniem popisał się Alessandro Zanoli.

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]

Genoa wygrała 3:2 z Bolonią po kilku pięknych trafieniach. Cudownego gola na 3:2 zdobył Junior Messias.

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]

Genoa pokonała Bolonię 3:2, a pięknym golem popisał się Rusłan Malinowski. Klub Ukraińca odrobił straty z wyniku 0:2.

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Krajobraz po hitach! Oto tabela Serie A

Remis Romy z Milanem najbardziej ucieszył Inter, który po tym wyniku odskoczył od dwóch pozostałych ekip z ligowego podium włoskiej elity.

AC Milan vs SSC Napoli - Serie A 2025/26 - 28/09/2025 L-R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025/26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium *** AC Milan vs SSC Napoli Serie A 2025 26 28 09 2025 L R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025 26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium Copyright: xBEAUTIFULxSPORTS/Carabellix
2025.09.28 Mediolan
pilka nozna , liga wloska
AC Milan - SSC Napoli
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Hit na remis! Podział punktów w Rzymie [WIDEO]

AS Roma zremisowała z AC Milan 1:1. Podział punktów w stolicy Italii sprawił, że szanse na Scudetto dla Rossonerich nieznacznie zmalały.

RomaÕs Paulo Dybala AC Milan's Luka Modric during the Serie A EniLive soccer match between Roma and Milan at the Rome's Olympic stadium, Italy - Sunday January 25, 2026 - Sport  Soccer ( Photo by Alfredo Falcone/LaPresse ) (Photo by Alfredo Falcone/LaPresse/Sipa USA)
2026.01.25 Rzym
pilka nozna liga wloska
AS Roma - AC Milan
Foto LaPresse/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej