Jak grają w najsilniejszych ligach Europy? Włochy (1)
Jak zwykle w październiku i listopadzie, około dziesiątej kolejki lig w Europie, prezentujemy sposoby gry zespołów zadziwiających formą i wynikami w pięciu czołowych ekstraklasach. Bierzemy pod uwagę te ekipy, które nie występują w bieżącej edycji Ligi Mistrzów, za to mają apetyt na zakwalifikowanie się do tych rozgrywek w kolejnym sezonie. Zaczynamy od Włoch, gdzie mamy do czynienia z renesansem wielkich firm.
LESZEK ORŁOWSKI
Obecnie w Champions League reprezentują Italię Juventus, Napoli i Milan. Ale niewykluczone, że tym sezonie Serie A na podium z tej trójki zmieści się tylko niezniszczalna Stara Dama, zaś o pozostałe dwa miejsca powalczą kluby znające smak rywalizacji w kontynentalnej elicie z lat poprzednich: Roma, Inter i Fiorentina. Roma, czyli opanowanie środka
Rudi Garcia podczas okresu przygotowawczego wyselekcjonował podstawową jedenastkę i konsekwentnie na nią stawia, nie dokonując żadnych niewymuszonych zmian w wyjściowym składzie. Ale Roma nie występuje w europejskich pucharach, więc Francuz może sobie na to pozwolić. Owocem takiej strategii jest coraz lepsze zgranie zawodników, którzy już teraz rozumieją się na pamięć.
Nie ma też zmian w ustawieniu, taktyce. Ta ostatnia jest taka, jakie korzenie trenera: hiszpańsko-francuska. W obronie Roma stosuje pressing na całym boisku, ale tylko wtedy, gdy rywal jeszcze nie uporządkował się po przejęciu piłki, gdy szans na odebranie mu futbolówki jest sporo. Gdy to się nie uda, wszystkie formacje ustawiają się jak najciaśniej na własnej połowie. Mehdi Benatia i Leandro Castan to stoperzy bardzo inteligentni, świetnie przygotowani gimnastycznie, zwrotni i szybcy. Nie boją się podejść wysoko, ustawić tuż za plecami pomocników. Boczni obrońcy raczej pozostają przy liniach bocznych, stoperów asekurują częściej defensywni pomocnicy, a bocznych linii pola karnego pilnują skrzydłowi albo Francesco Totti. Jeśli chodzi o piwotów, to mają inne role. Daniele De Rossi pozostaje z tyłu, zaś Kevin Strootman organizuje ataki. Mimo młodego wieku jest piłkarzem w pełni dojrzałym. Imponuje wyczuciem tego, kiedy należy spokojnie zagrać do boku, a kiedy od razu prostopadle do przodu. Ustawiony przed nimi Miralem Pjanić nie jest typową dziesiątką, swoją rolę postrzega raczej na podobieństwo Andresa Iniesty w Barcelonie: szuka gry w bocznych sektorach albo bardzo głęboko.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!