Po blamażu w Trnawie Lech Poznań rusza do Wrocławia. Mecz ze Śląskiem będzie dla niego okazją na poprawę nastroju. I to dobrą okazją.
Lechici muszą szybko podnieść się po kwalifikacyjnej klęsce. (fot. 400mm.pl)
Tego, co wydarzyło się w miniony czwartek, nic oczywiście nie wymaże. Choćby Kolejorz wygrał dziś 10:0, zaprzepaszczenie szansy na udział w fazie grupowej Ligi Konferencji w tak słabym stylu będzie się za nim ciągnęło miesiącami, jeśli nie latami. On sam nie może jednak żyć przeszłością. Musi skupić się na grze o ligowe punkty. Tylko dzięki nim zapracuje na okazję ku powrotowi do europejskich pucharów.
Na jego szczęście jego kolejnym przeciwnikiem jest Śląsk. Śląsk, który w bieżącym sezonie jeszcze nie odniósł zwycięstwa. Śląsk, który w trzech meczach zdobył jeden punkt. Śląsk, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
Ale też Śląsk, który pokonał Lecha w trzech spotkaniach z rzędu, w tym dwóch ligowych.
Poznanianie nie powinni obawiać się przeciwnika, ale też nie mogą go lekceważyć. Ewentualna porażka jeszcze mocniej przyciemniłaby wiszącą nad nimi chmurę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.