Jak Europa długa i szeroka, największe kluby dokonują kolejnych wzmocnień. Na potęgę zbroi się także Chelsea, której kadra już w poprzednich rozgrywkach wyglądała imponująco. Po zakupach jakich dokonał Jose Mourinho, The Blues wyrastają na jednego z głównych faworytów do triumfu tak w Premier League jak i Lidze Mistrzów. Co ciekawe, Chelsea będzie podczas kampanii 2014-15 mocna… siłą Atletico Madryt.
O tym, że Mourinho nie jest zbyt lubiany w tej części Madrytu, gdzie prym wiodą kibice Rojiblancos, wie już chyba każdy. Portugalczyk przez trzy sezony pełnił rolę szkoleniowca największego rywala Atletico, czyli Realu i z dość sporą regularnością ogrywał swojego lokalnego przeciwnika. Nic więc dziwnego, że aroganckiego trenera urodzonego w Setubal, na Vicente Calderon się po prostu nienawidzi, a nastroje anty-Mourinho urosły jedynie w siłę po tym co stało się podczas ostatnich tygodni.
Chodzi oczywiście o rozbiór Atletico jakiego dokonał menedżer Chelsea. Portugalczyk doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak wielkim potencjałem dysponuje Diego Simeone i nic dziwnego, że na letnie zakupy postanowił wybrać się właśnie do prowadzonego przez niego sklepu. Rojiblancos w minionym sezonie wywalczyli przecież mistrzostwo Hiszpanii i doszli do wielkiego finału Champions League, w którym sekundy dzieliły ich od ostatecznego triumfu. Piłkarze Simeone grali ofensywny, zdecydowany, skuteczny i ładny dla oka futbol. Spora w tym zasługa trenera, ale bez odpowiednich piłkarzy nie wskórałby nic, o czym Mourinho doskonale wiedział.
I tak, na pierwszy ogień poszedł Thibaut Courtois, bramkarz Chelsea, który trzy ostatnie sezony spędził na wypożyczeniu do Atletico. Utalentowany Belg na boiskach Primera Division dojrzał, ograł się i dzisiaj należy do najlepszych piłkarzy w swoim fachu na świecie. Mógłbym zaryzykować nawet tezę, że obok Manuela Neuera, Courtois jest zdecydowanym numerem 2. Mourinho ma co prawda w swoim zespole Petra Cecha, ale jeśli spojrzymy na jego Chelsea jak na projekt długoterminowy, to zdecydowanie bardziej opłaca mu się postawić właśnie na reprezentanta Belgii, który może być „jedynką” The Blues przez najbliższą dekadę. Zresztą, niewykluczone, że powrót Courtoisa na Stamford Bridge może być początkiem końca przygody Cecha z Chelsea. – Nie chcę być rezerwowym. Będę robił wszystko co w mojej mocy, by przekonać do siebie trenera. Znacie mnie. Wiecie, że zawsze dawałem klubowi wszystko, co miałem najlepsze i będę to robił w dalszym ciągu – powiedział czeski golkiper.
Drugim liderem Atletico, który zamienił Madryt na Londyn jest oczywiście Diego Costa. W jego przypadku Jose Mourinho musiał poprosić Romana Abramowicza o sięgnięcie głębiej do kieszeni, ale nie mogło być inaczej, ponieważ reprezentant Hiszpanii to aktualnie jeden z najlepszych napastników na Starym Kontynencie. 32 miliony funtów, przy sumach jakie został wydane choćby na Suareza czy Rodrigueza, to i tak cena promocyjna. Costa ma być lekarstwem na problemy z napastnikami Chelsea i wszystko wskazuje na to, że „Mou” raz jeszcze trafił w dziesiątkę. Szybki, silny i zadziorny piłkarz jakim jest Costa powinien sobie bez problemów poradzić w Premier League, tym bardziej, że za swoimi plecami będzie miał naprawdę nietuzinkowych partnerów. Jeśli spojrzymy na to z szerszej perspektywy, to dojdziemy do wniosku, że Mourinho będzie miał do dyspozycji prawdziwego ofensywnego „potwora”.
Portugalczyk myśli jednak o wszystkim i dlatego będąc w markecie pod szyldem „Atletico Madryt” postanowił dorzucić do koszyka jeszcze jednego zawodnika. Chodzi rzecz jasna do Filipe Luisa, na którego londyńczycy wydali blisko 16 milionów funtów. Czy taki zakup się opłaci? Bez dwóch zdań. Z klubem pożegnał się już bowiem Ashley Cole, a para Luis-Azpilicueta zapewni wystarczające pole manewru Mourinho.
Czy to koniec rozbioru Rojiblancos przez Chelsea? Na razie wszystko wskazuje na to, że tak. Menedżer The Blues wziął „towar”, przywiózł go do domu i próbuje wkomponować go w swój zespół. Medialna plotka głosi, że na jego celowniku londyńczyków znajduje się Joao Miranda. Jego utrata na rzecz i tak bardzo nielubianego Mourinho byłaby już chyba jednak ponad miarę sił kibiców Atletico… i samego Diego Simeone.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.