Przejdź do treści
Jak piłkarze z ekstraklasy spędzają święta?

Polska Ekstraklasa

Jak piłkarze z ekstraklasy spędzają święta?

Ostatnia tegoroczna kolejka ekstraklasy była jednocześnie dla piłkarzy początkiem świątecznego urlopu. Znakomita większość z nich niemal natychmiast udała się na wypoczynek – jedni postanowili nadrobić zaległości i odwiedzić krewnych i znajomych, inni w pierwszej kolejności pomyśleli o wyjeździe zagranicznym. Oto jak przedstawiciele klubów polskiej ekstraklasy zamierzają spędzić okres świąteczno-noworoczny.

Jedną z dłuższych podróży odbył piłkarz Jagiellonii Białystok Mateusz Piątkowski, który z Podlasia musiał dojechać do Bielawy, a więc miejsca, gdzie się urodził. – W zasadzie cały dzień straciłem na podróż do domu. W sumie zajęło mi to 10 godzin, ale po drodze odwiedziłem w Warszawie znajomych. Potrzebowałem jednego dnia, aby się zresetować i przestać myśleć o piłce, bo choć po przyjeździe w rodzinne strony ciałem byłem w domu, głową wciąż przebywałem w Białymstoku. Dzień wystarczył jednak, żebym przestał myśleć o piłce. Szkoda tylko, że okres świąteczny trwa tak krótko. Przez to nie ma możliwości, by ze znajomymi spotkać się na dłużej, bo zaraz trzeba jechać do kolejnych, aby wszystkich zdążyć odwiedzić – mówi Piątkowski, który jeszcze dwa tygodnie przed ostatnim dniem roku nie był pewien, jak spędzi sylwestra. – Po świętach planuję wybrać się w góry na 2-3 dni. Zobaczymy, gdzie spadnie śnieg i w które góry ostatecznie się wybiorę. Niewykluczone, że właśnie tam spędzę ostatni dzień roku, ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

Skuteczny napastnik zauważa, że powoli zaczynają zanikać niektóre zwyczaje świąteczne, jakie wcześniej panowały chociażby w jego rodzinie. – Kiedyś w Wigilię rano przynosiliśmy żywą choinkę i wówczas dopiero ją stroiliśmy. Teraz drzewko jest ubierane nieco wcześniej. Za to potrawy wigilijne się nie zmieniają – na stole pojawiają się karp, barszcz z uszkami czy też pierogi. W okresie świątecznym nie włączam w ogóle telewizji, zresztą ile razy można wciąż oglądać te same filmy świąteczne? Staram się też jak najmniej rozmawiać o piłce, ale wiem, że i tak pytania będą się pojawiały, w końcu to mój zawód, a rodzina i znajomi pewnie będą chcieli trochę się o mojej pracy dowiedzieć – kończy Piątkowski.

Długa podróż czeka także występującego w Koronie Kielce Kamila Sylwestrzaka, który po zakończeniu rozgrywek postanowił udać się w zagraniczną podróż. – Obecnie przebywam z Sylwią, moją narzeczoną, w Tajlandii. Do Polski wracamy w Wigilię. O dwunastej lądujemy w Warszawie, a potem jeszcze 500 km do pokonania, by zasiąść z rodziną przy wigilijnym stole. Właśnie w rodzinnym gronie w Górzycy zamierzam spędzić Boże Narodzenie. Dopiero pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wyjazd przed świętami. Do tej pory najczęściej wyjeżdżaliśmy gdzieś koło sylwestra, zwykle w polskie góry. Za to w zeszłym roku byliśmy w tym okresie w Paryżu. Była to szczególna wyprawa, właśnie wtedy Sylwia stała się oficjalnie moją narzeczoną – opowiada 26-letni defensor.

Zawodnik Korony przyznaje, że ma słabość do jednej z wigilijnych potraw. – Chodzi o kluski z makiem. Wszyscy nakładają sobie po trochu na talerze, a to, co zostaje, zjadam ja. Mamy w domu też ciekawą tradycję – otóż do jednego z uszek przygotowywanych do barszczu mama wkłada grosik. Komu ów grosik się trafi, w nadchodzącym roku nie będzie miał kłopotów z pieniędzmi. Inny interesujący zwyczaj miał miejsce w sylwestrową noc, którą kiedyś bardzo często spędzałem u babci w Słubicach. Otóż o północy zarówno Polacy, jak i Niemcy pojawiali się na moście i prezentowali ogromne pokazy fajerwerków. Był to swego rodzaju niepisany konkurs, kto w danym roku przygotował lepszy pokaz – wspomina Sylwestrzak. Grający na co dzień w Kielcach piłkarz nie ukrywa, że miewa problem z przygotowaniem świątecznych prezentów. – Jakoś nie za bardzo wiem, co komu może się spodobać i co powinienem kupić. Na szczęście mogę liczyć na pomoc brata, który w tej kwestii jest znacznie bardziej zorientowany – kończy piłkarz Korony.

Świąt spędzonych poza Polską nie wyobraża sobie piłkarz Ruchu Chorzów Łukasz Surma. – W zasadzie święta co roku u nas wyglądają tak samo. Spędzamy je w rodzinnym gronie w Krakowie. Niektórzy jeżdżą za granicę, ja jednak nie wyobrażam sobie, by w tym szczególnym czasie nie być z rodziną. W zasadzie tylko raz zdarzyło się, że w okresie Bożego Narodzenia przebywałem w innym kraju. Wówczas jednak byłem piłkarzem klubu z Izraela, a tamtejsza liga nie ma w grudniu przerwy, gra non stop, obowiązki zawodowe zmusiły mnie więc do pozostania w tym kraju. Oczywiście 24 grudnia tradycyjnie zasiedliśmy przy wigilijnym stole, to jednak nie to samo co w Polsce, gdzie święta mają swój niepowtarzalny urok. Jeśli zaś chodzi o sylwestra, decyzję podejmiemy zapewne niemal w ostatniej chwili – mówi doświadczony piłkarz.

Przygotowania do świąt zabierają mnóstwo czasu i wysiłku i nie inaczej jest także w rodzinie zawodnika Ruchu. – Iwona, moja żona, ma przed świętami mnóstwo pracy, musi przygotować przecież tyle potraw. Ja zaś zajmuję się strojeniem choinki. Trzeba też wybrać świąteczne prezenty. Starszy syn ma już 12 lat, nie wierzy w Mikołaja, musimy więc dobrze chować podarunki, by przypadkiem nie odnalazł ich przed Wigilią. Młodszy zaś nadal wierzy w Świętego, lepiej więc, żeby nie przeczytał tego artykułu – śmieje się Surma, który zauważa także, że święta nieco zatraciły swój blask. – Co prawda nie przeszkadzają mi wszechobecne dekoracje świąteczne, kiedyś na święta czekało się jednak znacznie bardziej niż obecnie. Teraz zatracają swoją magię, w czym wszechobecna komercja i reklama mają niestety swój udział.
Wyjazdu za granicę w okresie świąt nie wyobraża sobie także Tomasz Nowak, pomocnik Górnika Łęczna. – Dla mnie Boże Narodzenie to czas szczególny. Każde święta spędzamy w rodzinnych stronach – żeby jednak wszyscy byli zadowoleni, co roku zmieniamy miejsce, w którym pojawiamy się na Wigilii. Tego dnia co roku na zmianę jeździmy do moich rodziców lub rodziców Darii, mojej żony. Staramy się im pomagać w przygotowaniu wigilijnej kolacji. Ja odgrywam rolę degustatora i sądzę, że świetnie się w niej sprawdzam – śmieje się gracz klubu z Lubelszczyzny, który przyznaje, że okres świąt to dobry czas na odwiedzenie rodziny i znajomych oddalonych o wiele kilometrów od miejsca, w którym piłkarz zarabia na chleb.

Pomocnik Górnika Łęczna nie obawia się, że w okresie świątecznym złapie kilka kilogramów nadwagi. – Żona się śmieje, że po trzech dniach świątecznego wypoczynku zaczyna mnie nosić i muszę sobie znajdować jakieś zajęcie i rzeczywiście coś w tym jest. Dobrze więc, że gram w ekstraklasie, bo w czasach, gdy byliśmy w pierwszej lidze, ta przerwa była nieco dłuższa – mówi Nowak.

Urodzony w Kościanie piłkarz przyznaje, że szybko zaopatrzył się w podarunki świąteczne. – Tyle że u nas w Wigilię przychodzi Gwiazdor, Święty Mikołaj odwiedza zaś domy 6 grudnia. Czy w święta pojawiają się rozmowy o piłce? Staram się nie poruszać tego tematu, zwłaszcza jeśli rozmowa miałaby dotyczyć zespołu, w którym akurat występuję. Piłka to jednak całe moje życie, więc nie mam nic przeciwko rozmowom o niej. Nie bywamy jednak w rodzinnych stronach zbyt często, kiedy więc już uda się odwiedzić rodzinę, jest wiele innych tematów do obgadania, niezwiązanych z piłką – kończy pomocnik beniaminka ekstraklasy.

Jedni starają się jak najszybciej zrobić przedświąteczne zakupy i przygotować prezenty dla bliskich, inni odkładają to na ostatnią chwilę. Tomaszowi Kędziorze, piłkarzowi Lecha Poznań, bliżej do drugiej grupy osób. – Po zakończeniu ostatniego tegorocznego meczu z Lechią Gdańsk rozpoczął się dla nas wolny czas i dopiero wówczas tak naprawdę dla mnie rozpoczęły się świąteczne przygotowania. Wcześniej nie zaprzątałem sobie głowy zaopatrzeniem się w prezenty, wyszedłem z założenia, że zdążę je kupić po zakończeniu tegorocznych ligowych rozgrywek. Wigilię i święta spędzę w rodzinnym Sulechowie, oddalonym od Poznania o ledwie 120 kilometrów. Babcia i mama zajmują się przygotowaniem potraw wigilijnych, mnie zaś zachęcają do pomocy w robieniu sałatki czy też mojej ulubionej potrawy wigilijnej – pierogów – opowiada prawy defensor Kolejorza i dodaje: – Czas świąt to okres, który zawsze staram się spędzić z rodziną, i nie wyobrażam sobie, by wówczas wyjechać na przykład do innego kraju. Co innego, jeśli chodzi o ostatni dzień roku, choć na razie zagranicznego wyjazdu nie planuję. W tym roku wybieramy się ze znajomymi do Warszawy, w poprzednim zaś sylwestrowy wieczór spędziłem w towarzystwie między innymi Łukasza Teodorczyka – wspomina Kędziora.

Podczas gdy wielu piłkarzy musi pokonać mnóstwo kilometrów, by święta spędzić w gronie rodzinnym, Adam Danch, występujący na co dzień w Górniku Zabrze, nie musiał się nigdzie ruszać, wszak na co dzień mieszka w Zabrzu, a więc w mieście, w którym kopie piłkę. – Jak co roku spędzimy święta w domu w gronie rodzinnym. Mam to szczęście, że mieszkam blisko pracy, niedaleko też mieszkają moi rodzice i rodzice mojej żony Klaudii, nie musimy więc udawać się w długą męczącą podróż. Wigilijne potrawy, jakie pojawiają się u nas na stole, nie różnią się niczym od tych, które są znane w innych regionach Polski. Kluseczki, kapusta, no i oczywiście ryba. Uwielbiam karpia, nie ja jednak zajmuję się jego przygotowaniem – Wigilię spędzimy bowiem u rodziców. Jeśli jednak w przyszłości to my przyrządzać będziemy wigilijną kolację, trzeba się będzie z rybką zmierzyć. Za to strojenie choinki pozostawiam Klaudii, która świetnie sobie z tym radzi – mówi defensor zespołu z Zabrza.

Nawiązane podczas wspólnych boiskowych występów przyjaźnie sprawiają, że często piłkarze spotykają się przy różnych okazjach na wspólnej zabawie. Podobnie jest w przypadku gracza Górnika. – Zdarzało się w poprzednich latach, że wspólnie z kolegami z Górnika – Łukaszem Skorupskim i Pawłem Olkowskim – bawiliśmy się ostatniego dnia roku w tym samym miejscu i tym razem też w sylwestra planujemy spotkać się z Pawłem i wspólnie świętować nadejście nowego roku – kończy Danch.

Żadnego wyjazdu nie planuje także Mateusz Bąk, bramkarz Lechii Gdańsk. – Paulina, moja żona, która pracuje w Gdańsku, w zasadzie do świąt nie będzie mieć zbyt wiele czasu, dlatego też nigdzie nie wyjeżdżamy w tym roku i na Pomorzu spędzimy święta, a zapewne także sylwestra i pierwszy dzień nowego roku. Tym bardziej że kilka miesięcy wcześniej byliśmy w podróży poślubnej na Kubie. Trudno będzie też znaleźć czas na przygotowania świąteczne, dlatego też chyba wspomożemy się cateringiem. Nie spędzimy jednak świąt sami, odwiedzić nas mają rodzice Pauliny, którzy mieszkają w Warszawie – mówi doświadczony golkiper.

Zawodnik Lechii dość wcześnie uporał się z przygotowaniem świątecznych prezentów, by nie musieć w ostatniej chwili biegać po sklepach. – Z żoną szybko wybraliśmy podarunki dla najbliższych, jeśli zaś chodzi o prezent dla żony – znam jej gust, wiem, co lubi i co powinno sprawić jej przyjemność, dlatego nie mam problemów z wyborem świątecznej niespodzianki, która znajdzie się pod choinką – oczywiście musi być żywe drzewko, żona nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej, mimo że gdzieś w piwnicy leży sztuczna choinka przywieziona niemal 20 lat temu z USA. Po rozłożeniu wygląda niemal jak żywa, mimo upływu lat wciąż jest w niezłym stanie, ale nie będziemy jej wyciągać, tylko wspólnie zakupimy pachnące drzewko. To znaczy Paulina je wybierze, a ja zapłacę – opowiada Bąk, który zgadza się z opinią, że czasem świąteczne dekoracje pojawiają się, na przykład w sklepach, zbyt wcześnie. – Do Polski od lat napływają z zagranicy różnego rodzaju zwyczaje, święta i zachowania, nie powinno więc nas dziwić, że na długo przed świętami galerie handlowe są przystrajane różnego rodzaju świątecznymi symbolami. Wiadomo, biznes rządzi się swoimi prawami. Jeśli jednak choinka pojawia się półtora miesiąca przed świętami, jest to już moim zdaniem spora przesada – kończy gracz Lechii.

Gdy wszyscy piłkarze w zasadzie porozjeżdżali się na święta, w Legii tradycyjnie zorganizowana została klubowa Wigilia. – Tym razem odbyła się 16 grudnia. Pojawili się na niej między innymi piłkarze pierwszego i drugiego zespołu, działacze i sztab szkoleniowy. Przy towarzyszącym nam zespole muzycznym podsumowaliśmy miniony rok. Co do okresu świątecznego – tradycyjnie spędzę go w rodzinnym domu w Puznówce. W ciągu roku mieliśmy bardzo dużo wyjazdów i choć z Warszawy do rodzinnej miejscowości nie mam daleko, brakowało czasu na regularne dłuższe wizyty. Zamierzam też spotkać się ze znajomymi i oczywiście sporo czasu spędzić z moją dziewczyną Agnieszką. Jeśli zaś chodzi o sylwestra, spędzimy go w wąskim gronie znajomych – mówi Konrad Jałocha, bramkarz Legii Warszawa.

Piłkarz klubu ze stolicy ma dwa metry wzrostu, co pomaga podczas świątecznego strojenia choinki. – Nie muszę stawać na przykład na krześle, by na choince zawiesić gwiazdę. Przy moim wzroście wystarczy, że wyciągnę ręce i już ozdoba jest na miejscu. Za to potrawami zajmuję się dopiero wtedy, gdy są już gotowe. Nie przepadam za kapustą, więc takie dania jak na przykład wigilijne pierogi mogłyby równie dobrze się nie pojawiać. Wolę o wiele lepszą i zdrowszą rybę. W święta zaś jest czas, by sobie pozwolić na nieco więcej, można sobie nieco pofolgować i wreszcie zjeść inne smakołyki niż makaron czy ryż, które towarzyszą mi na co dzień. Na szczęście mam taką przemianę materii, że nie grozi mi, że mocno przytyję i będę musiał się później namęczyć, by zbędne kilogramy zrzucić – z uśmiechem mówi Jałocha, który mimo iż pochodzi z małej miejscowości, spełnia swoje marzenia o grze w piłkę w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Jeśli się czegoś bardzo chce, można to osiągnąć, niezależnie od tego, skąd się pochodzi i gdzie mieszka. Jestem tego najlepszym przykładem. Mam na koncie występy w drugiej i pierwszej lidze, w 2014 roku zadebiutowałem w ekstraklasie, na nowy rok zaś życzyłbym sobie, abym znacznie częściej pojawiał się na boisku – kończy golkiper Legii, który na razie musi rywalizować o miejsce w składzie ze znakomitym słowackim bramkarzem Dusanem Kuciakiem.

Okres świąteczno-noworoczny to szczególny czas dla zawodnika Podbeskidzia Bielsko-Biała Sylwestra Patejuka, który ostatniego dnia roku obchodzi imieniny. – A jakby tego było mało, urodziny mam w andrzejki, w dni, w których odbywają się huczne imprezy, mam więc co świętować. Gdy byłem młodszy, kilkukrotnie właśnie u mnie organizowane były imprezy ostatniego dnia roku. Co ciekawe, nie wszyscy kojarzyli, że mam tego dnia imieniny. Kiedy ktoś podszedł i złożył mi życzenia, inni ze zdziwieniem pytali: o co chodzi? Ja z kolei zawsze żartuję, że fajerwerki o północy są właśnie na moją cześć – śmieje się Patejuk.

Były piłkarz Śląska Wrocław nie spędzi świąt w jednym miejscu. – Pochodzę z Warszawy, żona Agnieszka zaś z Cieszyna, więc okres świąteczny spędzimy po części w obydwu miastach. Zastanawialiśmy się i wciąż zastanawiamy, czy nie wyjechać także na kilka dni do innego kraju. Mamy 20-miesięcznego syna Alana, dlatego też jeśli zdecydujemy się na podróż, to w jakieś cieplejsze miejsce – na przykład do Egiptu lub na Wyspy Kanaryjskie. Zobaczymy, jak się wszystko ułoży – mówi Patejuk, który nie ukrywa, że choć odpoczynek jest wskazany, nie przepada za zbyt długim rozbratem z piłką. – Czasami człowiek myśli, że fajnie byłoby mieć ze trzy tygodnie wolnego. Można byłoby sobie wówczas poleniuchować. Kiedy już jednak przychodzi okres odpoczynku, często po tygodniu chciałoby się już wrócić i znów kopać piłkę.

Damian Dąbrowski, piłkarz Cracovii, na czas świąt udał się do rodzinnego miasta. – Wraz z zakończeniem ostatniego meczu w tym roku w zasadzie rozpoczął się okres świąteczny. Zanim jednak udaliśmy się na święta do Lubina, trzeba było pozałatwiać kilka prywatnych spraw w Krakowie. W tym roku planujemy część świątecznego okresu spędzić u moich rodziców i u rodziców Pauliny, mojej żony. Natomiast za rok, jeśli dobrze pójdzie, postaramy się zorganizować jedną wspólną kolację dla wszystkich. Co do Wigilii – dzień ten wygląda jak w wielu innych polskich domach. Kolacja, wspólne kolędowanie i rozmowy przy stole, rozpakowywanie prezentów, potem pasterka. Szkoda tylko, że coraz częściej w Boże Narodzenie śnieg można zobaczyć jedynie w telewizji, w świątecznych filmach – opowiada pomocnik Cracovii, który wspomina również, że w dzieciństwie wspólnie z bratem nie mogli się doczekać, kiedy wreszcie pojawi się w domu choinka. – Ciągle pytaliśmy mamy, czy już będziemy ją ubierać. Zawsze stawialiśmy sztuczne drzewko, teraz jednak pewnie preferencje pod tym względem ulegną zmianie, żona bowiem uważa, że nie ma to jak żywa, zielona choinka.

Dąbrowscy w Lubinie zamierzają spędzić kilka dni i jeszcze przed nadejściem 2015 roku planują powrócić do Krakowa. – Dzień przed sylwestrem wracamy do domu i tam najprawdopodobniej spędzimy ostatni dzień roku. Nie będziemy jednak sami, odwiedzić ma nas mój serdeczny przyjaciel Marcin Kamiński – kończy Dąbrowski, dodając, że będzie to dla niego i żony szczególny okres, bo będą to pierwsze święta w powiększonym gronie. Damian może się bowiem pochwalić sześciomiesięcznym synkiem Oliwierem.

Także Bartosz Szeliga, piłkarz Piasta Gliwice, nie zdecydował się na wyjazd zagraniczny, uznając, że najwłaściwszym wyborem będzie Nowy Sącz, miasto, z którego pochodzi. – Święta zamierzam spędzić z rodziną. Zwykle nie ma na to czasu ze względu na to, że rzadko bywam w domu. Teraz zaś będzie okazja, by trochę pobyć z najbliższymi i z dziewczyną Natalią. Choinka, barszcz z uszkami, „Kevin sam w domu” w telewizji, jakoś trudno wyobrazić mi sobie okres wigilijno-świąteczny bez tych rzeczy. Tak samo jak bez pasterki, mszy świętej o północy, która dodaje dodatkowej magii świętom. Szkoda tylko, że coraz rzadziej Bożemu Narodzeniu towarzyszy śnieg. Jak tak dalej pójdzie, Mikołaj chyba będzie musiał przywozić prezenty, jeżdżąc na rolkach – żartuje piłkarz Piasta, który wspomina, że zdarzało się, iż przy świątecznym stole gromadziło się bardzo dużo osób. – Często święta spędzaliśmy u babci. Było naprawdę tłoczno, kiedy zjechała się cała rodzina – babcia miała bowiem sześcioro dzieci. Często pojawiało się ponad 20 osób, a byłoby jeszcze więcej, gdyby wszystkim udawało się dotrzeć. Rozmowom nie było końca. Padało mnóstwo pytań, ale tak będzie pewnie i teraz. Czasem muszę tę samą historię opowiadać kilka razy, bo akurat pojawił się ktoś, kto jej nie zna, a chciałby usłyszeć.

Szeliga nie planuje w tym roku wyjazdu zagranicznego. Ostatni dzień w roku również spędzi w gronie znajomych. – Być może kiedyś pomyślimy o wypadzie poza Polskę, mam jednak czas na wprowadzenie takiej odmiany, jestem przecież jeszcze bardzo młody. Na nadchodzący rok życzyłbym zaś sobie, by na moim koncie pojawiło się więcej bramek i asyst i by Piast Gliwice awansował do grupy mistrzowskiej w obecnym sezonie – kończy 21-letni pomocnik.

W nie najlepszych humorach piłkarski rok zakończyli zawodnicy Zawiszy Bydgoszcz, klubu zamykającego tabelę ekstraklasy. Święta to jednak dobry okres, by choć na chwilę zapomnieć o problemach. – W niedzielę odbył się ostatni mecz, a już w poniedziałek wyruszyliśmy w nasze rodzinne strony, gdzie zamierzamy spędzić przerwę świąteczną. Rzadko widujemy się z rodziną, nie planujemy więc dalszych wyjazdów. Jeśli zaś chodzi o sylwestra, decyzję podejmiemy w ostatniej chwili. Niewykluczone, że w ogóle w tym roku nie pójdziemy na żadną imprezę. Mamy małe dziecko, więc bawić się na zabawie sylwestrowej będziemy tylko wtedy, gdy najdzie nas na to ochota i gdy rodzice zgodzą się przypilnować maleństwa – mówi Jakub Wójcicki. Zapytany, czy piłkarze Zawiszy powinni pod choinką znaleźć rózgi, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. – Z jednej strony przecież po raz pierwszy w historii zdobyliśmy Puchar i Superpuchar Polski, z drugiej nasza sytuacja w tabeli po jesiennej części rozgrywek jest bardzo zła. Dlatego najlepszym prezentem od Świętego Mikołaja byłaby gwarancja, że uda nam się wiosną poprawić wyniki i utrzymać w lidze.

Kiedy niektórzy piłkarze po okresie świątecznym być może będą musieli martwić się o to, że złapali dodatkowe kilogramy, zawodnik Zawiszy może mieć zupełnie inny problem. – Mam szczupłą budowę ciała, nadwagi na pewno nie złapię, bardziej muszę pilnować, abym po powrocie do klubu nie ważył mniej niż przed wyjazdem na święta, bo tak się właśnie może zdarzyć – kończy Wójcicki.

Adrian Basta na święta w rodzinne strony wyruszył później niż inni koledzy z zespołu. – Kupiliśmy z narzeczoną mieszkanie w Bełchatowie, przed wyjazdem do Nowego Sącza zajęliśmy się więc remontem. Okres świąteczny spędzimy natomiast w moich rodzinnych stronach – czyli w Nowym Sączu. Planujemy też wybrać się na weekend do Zakopanego. Pochodzimy po mieście, po górskich drogach, może też pojeździmy na nartach, choć w moim przypadku, biorąc pod uwagę uprawiany zawód, może lepiej będzie, jeśli z nart jednak zrezygnujemy. W Zakopanem już mieliśmy okazję być kilka lat temu, wówczas spędziliśmy tam sylwestra. Typowo góralski klimat, muzyka – każdy, kto był w tym mieście, wie, o czym mówię – mówi piłkarz GKS Bełchatów.

Każdy ma swoje preferencje kulinarne i podobnie jest w przypadku Basty. – Ja na przykład nie przepadam za karpiem i dlatego też ta ryba nie pojawia się u nas na stole w Wigilię. Wiem, że tradycja nakazuje, że właśnie karp powinien królować wśród potraw, u nas jednak zazwyczaj pojawia się inny gatunek, na przykład łosoś – kończy 26-letni defensor.

Za karpiem nie przepada również zawodnik Śląska Wrocław Tomasz Hołota. – Świąteczny czas planuję spędzić w Katowicach, a więc w mieście, z którego pochodzę. Gdy byłem młodszy, czasem starałem się ubierać choinkę, średnio mi to wychodziło, więc teraz ten przywilej zostawiam mamie. Czasem pomogę coś przy przyrządzaniu potraw wigilijnych, najlepiej wychodzi mi jednak próbowanie, czy aby na pewno potrawa dobrze smakuje. Nie przepadam za karpiem, dla mnie ta ryba mogłaby w ogóle się nie pojawiać. Inni członkowie rodziny jednak bardzo go lubią. Na wigilijnym stole pojawiają się zarówno potrawy znane w całej Polsce, jak i typowe dla Śląska. Jedną z nich jest makówka – potrawa przygotowywana między innymi ze zmielonego maku i bakalii. Jest niezwykle kaloryczna, a ja mam tendencje do tycia. Nie mogę więc zanadto pozwolić sobie na obżarstwo – mówi Hołota.

Pomocnik Śląska Wrocław ma również w okresie świąteczno-noworocznym w planach wyjazd zagraniczny. – Sylwestra wraz z narzeczoną Violetą zamierzamy spędzić w Rzymie. Do tej pory zawsze ostatni dzień roku spędzaliśmy w domu, ze znajomymi lub rodziną, tym razem postanowiliśmy zobaczyć, jak świętuje się pożegnanie roku w innym kraju – kończy zawodnik wicelidera ekstraklasy.

Ciekawe świąteczne plany ma Mariusz Stępiński, który wolnego czasu nie zamierza spędzić jedynie przy świątecznym stole. – Owszem, same święta tradycyjnie spędzę w rodzinnym domu w Błaszkach. Zawsze powtarzałem, że okres ten należy spędzać z rodziną i nic się w tym względzie nie zmieniło. Niemal do ostatniej chwili wstrzymywałem się z zakupem prezentów, ale z pewnością coś dla bliskich znajdę. Zresztą uważam, że w tym szczególnym czasie najważniejszy jest gest, a nie to, co się podaruje. Co prawda wciąż nie wiem, gdzie spędzę sylwestra, wiem natomiast, co będę robił zaraz po świętach. Otóż 27 grudnia organizujemy w Błaszkach turniej charytatywny „Pomagamy od serca”. Start turnieju o 16.00, a udział w nim weźmie wielu graczy znanych z boisk ekstraklasy – mówi piłkarz Wisły Kraków.

Udział w turnieju zapowiedzieli już m.in. Dawid Kownacki (Lech Poznań), Damian Szymański (GKS Bełchatów), Michał Łabędzki (Olimpia Grudziądz) i Bartłomiej Kalinkowski (Legia Warszawa), a także znani piłkarze sprzed lat – m.in. Sławomir Chałaśkiewicz i Rafał Pawlak. Szczegóły można znaleźć pod adresem www.facebook.com/pomagamyodserca.

Najwcześniej spośród piłkarzy Pogoni Szczecin urlop mógł zacząć Mateusz Matras, który w ostatnim tegorocznym meczu musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek. – I dlatego dostałem zgodę na wyjazd na święta już dwa dni przed wspomnianą potyczką. Szczęśliwie na drogach było spokojnie, niezbyt duży ruch, więc dość szybko dotarłem na Śląsk. Święta, a zapewne także sylwestra spędzimy jednak w Małopolsce, w Limanowej, właśnie z tamtych okolic pochodzi nasza rodzina. Z wigilijnych potraw chyba najbardziej uwielbiam barszcz – opowiada były gracz Piasta Gliwice, który nie ukrywa, że nie lubi zbyt długiego rozbratu z piłką. – Czas świąt to okres, w którym powinniśmy odpoczywać od piłki, ale ja nie jestem w stanie zbyt długo bez niej wytrzymać, więc pewnie zaraz po świętach ze znajomymi wybierzemy się gdzieś pokopać. Trzeba przecież spalić kalorie, które trafią do organizmu w święta.

Matrasa w najbliższym czasie czeka mnóstwo rodzinnych spotkań. – Najpierw święta, potem sylwester, a 3 stycznia wesele jednego z członków rodziny. Szykuje się więc dla mnie niezwykle imprezowy okres. We wcześniejszych latach zaś zdarzało się, że w wolnym czasie przed świętami wyjeżdżałem za granicę, byłem między innymi w Grecji i Egipcie – kończy zawodnik Pogoni.

Zdecydowana większość graczy zapytana o życzenia na nowy rok odpowiada, że chciałaby, aby dopisywało im przede wszystkim zdrowie. Panowie piłkarze, życzymy więc, by w 2015 roku omijały was kontuzje i abyście przez najbliższe 12 miesięcy dostarczyli jak najwięcej radości kibicom.

Łukasz Konstanty

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej