Jak Real kupował Bale’a i sprzedawał Oezila oraz Kakę
Wielkie poruszenie zapanowało wśród kibiców Realu Madryt na całym świecie. Szefowie ich ukochanego klubu kupili Garetha Bale’a, a sprzedali Mesuta Oezila. Dobrze czy źle zrobili? Drużyna dzięki temu się wzmocni czy osłabi? Opinie są podzielone, a co ciekawe, sami piłkarze Królewskich nie są chyba tą zamianą zachwyceni. Pozbycie się Kaki znalazło się w cieniu tej wielkiej zamiany, ale też ma swoje ciekawe kulisy.
LESZEK ORŁOWSKI
Do ostatnich chwil toczyła się jeszcze sprawa Fabio Coentrao, który chciał odejść z Realu, ale nikt nie zamierzał za niego zapłacić żądanej kwoty, więc w końcu, ku niezadowoleniu wszystkich, został. Doprawdy, tak gorącej końcówki okresu transferowego nie było w Madrycie od dawna.
Rozbieranie loży
Kiedy tylko pojawiła się informacja, że Real jest zainteresowany Bale’em, hiszpańscy dziennikarze przeczuwali, że zanosi się na dłuższą historię. Przecież rok temu Real kupował z Tottenhamu Lukę Modricia i prezydent Kogutów Daniel Levy przeciągał sprawę, ile się dało: zamieszanie z Chorwatem trwało dokładnie 56 dni. Ale nikt nie spodziewał się, że o Księcia Walii, jak natychmiast został skrzydłowy z tego kraju ochrzczony, trzeba będzie walczyć aż 101 dni!
W sumie sprawa tego transferu była dosyć prosta. Daniel Levy szybko zorientował się, że kupiec jest wyjątkowo napalony, negocjuje cenę tylko dla przyzwoitości, ale w końcu zapłaci tyle, ile się od niego zażąda. Błyskawicznie też dowiedział się, że towar bardzo chce zmienić barwy klubowe i nie zamierza dłużej grać w Tottenhamie. Ewentualna wojna była więc z góry przegrana. Ale jak dowiódł przed rokiem przy sprawie Modricia, Levy jest człowiekiem wrednym, złośliwym i lubi doprowadzać niepożądanych kontrahentów do wściekłości, przeciągać linę niemal do pęknięcia. Choć więc nie tylko uzgodnił z Realem cenę, ale też pieniądze, które miał dostać za piłkarza, zdążył już wydać na tabun nowych, wciąż nie podpisywał dokumentów, wodził Florentino Pereza za nos, powtarzał mu jakże dobrze w Hiszpanii znane słowo: maniana. Doszło do tego, że dekoracje przygotowane w loży honorowej stadionu Santiago Bernabeu na przekładaną potem z dnia na dzień prezentację nowej gwiazdy trzeba było zdejmować, bo nadszedł mecz z Athletikiem Bilbao… Doprawdy, dużo było szczerości w słowach, które Levy powiedział, kiedy w końcu parafował umowę: – Nigdy nie chcieliśmy sprzedawać Bale’a. Rok temu podpisaliśmy z nim czteroletni kontrakt i chcieliśmy na nim opierać przyszłość naszego zespołu. Ale zostaliśmy przez niego i klub z Madrytu postawieni pod ścianą, nie mieliśmy innego wyjścia, niż w końcu się zgodzić. Gdybyśmy nie puścili Garetha, nie potrafiłby się zmotywować do dalszej gry u nas. I bez niego mamy bardzo silny zespół.
Nie do końca wiadomo, ile Bale kosztował. Ponieważ w Anglii obowiązują funty, a w Hiszpanii euro, cenę transferu negocjowano w… dolarach. Stanęło na 130 milionach. Teraz pytanie, po jakim kursie to przeliczać, z dnia ustalenia ceny, podpisania umowy, przelania pierwszej raty, drugiej? Niech więc będzie, że został sprzedany za około 86 milionów funtów, albo 99 milionów euro. Tak czy owak, Walijczyk stał się najdroższym piłkarzem w historii.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.