Górnik zaczął odważnie, ale jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa stracił bramkę. Po zgraniu Mateusza Szwocha równie mocnym co precyzyjnym uderzeniem popisał się Damian Rasak. Beniaminek z Lubelszczyzny próbował doprowadzić do wyrównania po akcjach oskrzydlających, jednak płocka defensywa spisywała się bez zarzutu. W 30 minucie zakotłowało się pod bramką Krzysztofa Kamińskiego po rzucie rożnym. Żaden z piłkarzy Kieresia nie zdołał oddać celnego strzału. Po chwili Górnicy zdołali oddać celny strzał. Maciej Orłowski główkował jednak zbyt lekko, żeby sprawić problemy Kamińskiemu.
Szczęście uśmiechnęło się do Górnika w 36 minucie. Po strzale Damiana Warchoła i rykoszecie od Kamila Pajnowskiego piłka przeszła tuż obok słupka. Do przerwy było 1:0 dla Wisły. Trzeba uczciwie przyznać, że prowadzenie Nafciarzy było zasłużone.
Po kilku minutach gry w drugiej połowie Wiślacy domagali się odgwizdania jedenastki po starciu Damiana Gąski i Warchoła w szesnastce gospodarzy. Po analizie VAR Tomasz Wajda wskazał na wapno. Szwoch pewnie wykorzystał rzut karny. Wisła po zdobyciu bramki na 2:0 nie spuściła z tonu. Po godzinie gry trener Kiereś zareagował na boiskowe wydarzenia potrójną zmianą. Odświeżeniu uległy skrzydła beniaminka z Lubelszczyzny.
W 69 minucie Górnik złapał kontakt. Bartosz Śpiączka skutecznie główkował po znakomitej centrze Orłowskiego. Napastnik Górnika nie miał zamiaru zadowolić się jednym trafieniem i błyskawicznie skompletował dublet. Śpiączka wykorzystał sytuację sam na sam po penetrującym podaniu Gąski. W 80 minucie asystent przy golu na 2:2 spróbował swoich sił i uderzył z dystansu. Gąsce zabrakło jednak precyzji. W drugiej minucie doliczonego czasu gry nie zabrakło już niczego. Janusz Gol przytomnie przepuścił piłkę do Marcela Wędrychowskiego, który zdobył premierową bramkę w owych barwach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.