Przejdź do treści
Jak wodzić rej, nie będąc wodzirejem

Polska Ekstraklasa

Jak wodzić rej, nie będąc wodzirejem

Pobytu w Lokeren nie postrzega jako czasu straconego, reprezentacji Polski jako etapu zamkniętego, a siebie jako wodzireja. Ale tego szatnianego. Bo na boisku sytuacja się zmienia; tam automatycznie zyskuje posłuch i szacunek dla swych umiejętności.


Trochę namieszaliście na inaugurację wiosny w Ekstraklasie…
Według niektórych sprawiliśmy nawet w Poznaniu nie lada niespodziankę – mówi Starzyński, lider Zagłębia Lubin. – Pewne jest jedno: patrząc na nasze jesienne wyniki, nie pojechaliśmy do Poznania w roli faworytów, natomiast byliśmy bardzo dobrze nastawieni i przygotowani do tego meczu. Od początku chcieliśmy po prostu wygrać z Lechem, nawet nie zremisować. Mieliśmy za sobą bardzo dobry okres przygotowawczy, w którym wiele rzeczy naprawdę fajnie wyglądało. Wiedzieliśmy, na co nas stać, a po meczu dowiedzieli się również inni.

Czyli na co was stać? Czyżby to był sygnał, że Zagłębie nie będzie walczyć tylko o szybkie zapewnienie sobie utrzymania, ale zechce zagrać o coś więcej?
Nie złożę żadnych deklaracji, wiem doskonale, jak wygląda tabela, zatem zdaję sobie sprawę z tego, że potrzebujemy sporo punktów, by wywalczyć pewne miejsce w ósemce. To podstawa. Musi po prostu przyjść seria kilku zwycięstw, ale jeśli utrzymamy dyspozycję z Poznania, wcale nie wykluczam takiego scenariusza.

Gdzie szukać atutów Zagłębia?
Gramy ofensywnie, strzelamy sporo goli, ale szansy na ewentualny fajny wynik upatruję przede wszystkim w zespołowej pracy w defensywie. Bronimy się dość sprawnie jako drużyna, staramy się nie stwarzać przeciwnikowi zbyt wielu okazji do zdobycia bramki.

Gdybyś miał scharakteryzować trenera Bena van Daela, co byś o nim powiedział?
Holenderski szkoleniowiec ma moim zdaniem widoczny pomysł na zespół. Ewidentnie ma na nas swój plan, czuć też jego niegasnącą wiarę w zawodników. Przy czym to nie jest raczej typ trenera-kumpla. Bardzo profesjonalnie podchodzi do pracy. Wymaga od nas bardzo wiele, ale sprawiedliwie, ponieważ tak samo dużo jak od siebie. Na Bułgarskiej chyba odsłoniliśmy nieco jego filozofię, czyli przykładanie wagi do właściwego ustawienia, organizacji gry, perfekcyjnej realizacji założeń taktycznych. Natomiast proszę nie namawiać mnie do porównań z jego poprzednikiem, Mariuszem Lewandowskim. To niewątpliwie inny typ trenera, ale nie jest moją rolą opisywanie warsztatu i filozofii obu panów w mediach.

Ty w ogóle swoją rolę w mediach widzisz dość symbolicznie, najchętniej ograniczyłbyś ją do minimum. Wciąż nie lubisz udzielać wywiadów?
Traktuję to jako część moich zawodowych obowiązków. Niekoniecznie ulubionych, bo nie ukrywam, że nie mam parcia na szkło ani na papier, co więcej – nie czuję się swobodnie w tej roli. 

Podobno w Chorzowie miałeś nawet nieformalną umowę – raz na pół roku wywiad dla klubowych mediów?
Bez przesady. Owszem, żartowaliśmy w Ruchu w ten sposób, że raz to maksimum, najlepiej jak najrzadziej. Ale mówiąc zupełnie poważnie, nigdy nie odmawiałem wywiadów klubowym mediom ani tym bardziej udziału w różnych akcjach marketingowych. Co nie zmienia mojej oceny, że nie czuję potrzeby uzewnętrzniania się publicznie. 

Wciąż także nie przeprowadziłeś się do Lubina?
Cały czas mieszkam w Polkowicach, zresztą jako jedyny piłkarz Zagłębia, bo niemal cała drużyna zakwaterowana jest właśnie w Lubinie. Kiedy szukaliśmy z żoną mieszkania, nic ciekawego nam nie wpadło w oko w tym mieście, wybraliśmy więc domek z ogrodem w Polkowicach. Dobrze nam tutaj, zaaklimatyzowaliśmy się, przywykliśmy, więc już później nie szukaliśmy niczego nowego.

Pewnie w Polkowicach życie spokojniejsze, kibice nie zaczepiają…
Fakt, bardzo rzadko zdarza się, by na ulicy ktoś do mnie podszedł. To małe miasteczko, nie są to Katowice, a tam akurat było nieco inaczej. Za wiele rozrywek w Polkowicach też nie ma. Kino od czasu do czasu, spacer z rodziną i psem, a najchętniej spędzam czas w domu.

Zwłaszcza że kilka miesięcy temu przybyło ci nieco właśnie tych domowych obowiązków.
Konkretnie cztery miesiące temu, w dodatku podwójnie, bo urodziły nam się bliźniaczki. Ale nie powiem, dobre są dziewczyny, wcześnie chodzą spać, nie marudzą. Główny ciężar opieki nad córkami spoczywa oczywiście na żonie, ona te rzeczy, pewnie jak każda matka, chwytała instynktownie, ja musiałem się przyuczyć. Ale radzę sobie właściwie już ze wszystkim. Stałego przydziału nie mamy, nie jest tak, że ja zajmuję się zawsze jedną córką, a żona drugą. Niemniej nasze życie zmieniło się o 180 stopni, na szczęście rodzice, czyli dziadkowie, mocno nam pomagają.


Rozmawiamy akurat w środowy wieczór, za chwilę Liga Mistrzów. W takiej chwili odłączasz się od domowych obowiązków i leżysz przed telewizorem?
Jak już mówiłem, moje dziewczyny są wyjątkowo udane, więc o tej porze już śpią. Mogę spokojnie popatrzeć na mecz, zwłaszcza że bardzo lubię.

I rzucić okiem na Christiana Eriksena? Ponoć wzorujesz się na nim?
To czołowy zawodnik w Europie na swojej pozycji, z tym że w moim wieku trudno mówić o wzorowaniu się czy szukaniu idoli. Ale, faktycznie, podoba mi się gra duńskiego rozgrywającego Tottenhamu. 

Bo przypomina styl Filipa Starzyńskiego?
Dobre! Nie powiem, fajnie byłoby, gdyby Eriksen był podobny do mnie, a raczej inaczej: ja do niego, ale proszę – zachowajmy umiar i proporcje.

Jak z perspektywy czasu oceniasz swój pobyt w Lokeren? Potrafisz z tej przygody wyciągnąć jakieś pozytywy? 
Przede wszystkim nie uważam pobytu w Belgii za czas stracony. Byłem tam tylko przez pół roku, mogłem zostać, nikt mnie nie wyganiał, ale potrzebowałem gry, stąd decyzja o powrocie do Polski. OK, zgoda, nie wyszło mi, nie grałem wiele, ale zdobyłem cenne doświadczenie. Zobaczyłem, jak to wszystko jest zorganizowane, jak podchodzi się do treningu, meczu, generalnie do wszystkiego, co związane jest z zawodem profesjonalnego piłkarza. Nie udało się, być może zabrakło nieco fizyczności, bo pod tym względem wówczas chyba nieco odstawałem. Ale pracuję nad tym. Wiem, że nigdy gladiatorem nie zostanę, jednak wiele rzeczy można poprawić. Najważniejsze jednak, by robić to z głową. Mam taką a nie inną budowę, nie mogę rzucić się na siłownię jak szalony, by zwiększyć szybko masę mięśniową, bo łatwo sobie wówczas zaszkodzić w inny sposób. Dlatego pracuję systematycznie, z rozwagą. 

I jak idzie?
Kiedy jako młody człowiek trafiłem do Ruchu, byłem jak szczypior. Dużo wówczas ćwiczyłem indywidualnie z trenerem Bogusławem Pietrzakiem. Nabrałem masy, pojawiło się dodatkowych bodaj 15 kilogramów, ale wiadomo, że nabieranie tejże masy mięśniowej nie przychodzi mi łatwo. Progres jednak jest. W Chorzowie na początku pięć pompek to był niemal mój rekord, dziś to zupełnie inna bajka.

O ponownym transferze zagranicznym nie myślisz?
Skupiam się na grze dla Zagłębia, to mój priorytet. Ale nie powiem przecież, że jeśli otrzymam fajną ofertę z mocnej ligi, to ją odrzucę. Każdy myśli o sportowym rozwoju, ja również. 

Kiedyś powiedziałeś, że w Salosie Szczecin, gdzie kształtowałeś się jako piłkarz, było kilku zdolniejszych od ciebie…
Tak mi się wydaje. Mieliśmy bardzo mocny rocznik 1991. A jednak zawodnikom, których oceniałem jako bardziej ode mnie utalentowanych, nie wyszło w piłce tak, jak wówczas o tym marzyli. Wiele czynników decyduje o powodzeniu lub fiasku piłkarskiej kariery. To nic odkrywczego, takich przypadków wszyscy znamy bardzo dużo.

Salos to w ogóle było specyficzne miejsce…
Klub salezjański, stawiano tam na wychowywanie młodych piłkarzy pod każdym względem. Byłem tam przez półtora roku, mieszkałem w bursie salezjańskiej, musieliśmy poddawać się obowiązującym regułom – modlitwom przed posiłkami, raz w tygodniu uczestnictwie w mszy świętej etc… 

Obserwując cię na boisku, rzuca się w oczy swoboda w operowaniu piłką, technika, podejmowanie decyzji niekonwencjonalnych, nikt natomiast nie określiłby cię mianem pracusia i biegacza. Tymczasem pomeczowe statystyki nie pozostawiają złudzeń – należysz do najwięcej biegających w szeregach Zagłębia.
Nie jestem zawodnikiem przesadnie dynamicznym ani tym bardziej sprinterem, może więc stąd brała się ta opinia. Tymczasem ja zawsze odnosiłem wrażenie, że sporo biegam, i nigdy nie miałem z tym problemu. Identycznie oceniali to trenerzy, nie słyszałem zarzutów, że robię za mało kilometrów. Natomiast dziś, kiedy wszystko jest dokładnie mierzone, a statystyki serwowane kibicom zaraz po meczu, widać to czarno na białym. Przy okazji staram się również poprawić grę w odbiorze, w defensywie.

2016 rok to wciąż maksimum Filipa Starzyńskiego?
Wierzę, że nie. Jestem przekonany, że mogę grać jeszcze lepiej niż wówczas, a co za tym idzie, ponownie trafić do reprezentacji. Robię swoje, podchodzę spokojnie do tej kwestii, sam się nie powołam, muszę być dobry, w formie, reszta zależy od nowego selekcjonera. 

Była ostatnio szansa powspominać stare czasy z Adamem Nawałką?
Przez chwilę porozmawiałem z byłem selekcjonerem przed meczem w Poznaniu, ale przecież aż tak wiele wspólnych wspomnień nie mieliśmy…

Wówczas, na Euro we Francji, czułeś satysfakcję z faktu, że zostałeś ćwierćfinalistą mistrzostw Europy, czy raczej niedosyt, że twój udział w tym sukcesie był mocno symboliczny, ograniczony do kilku chwil spędzonych na boisku w meczu z Ukrainą?
Czułem niedosyt, ale spowodowany przede wszystkim wynikiem drużyny, bo półfinał był na wyciągnięcie ręki. O sobie nie myślałem, znałem od początku swoją rolę w kadrze, zdawałem sobie sprawę, że nie będę zawodnikiem wyjściowego składu. Miałem być gotowy, by w razie potrzeby wejść i pomóc. Dlatego mam z tego turnieju mnóstwo pięknych wspomnień, ale także nieco niespełnienia.

A jak człowiek taki jak ty, wyciszony, spokojny, może nawet lekko nieśmiały, odnalazł się w grupie gwiazdorów, piłkarzy wielkich klubów, światowców, reprezentantów pełną gębą?
Nie miałem nigdy i nie mam problemów z funkcjonowaniem w grupie, choć nie będę ściemniał, że należę do wodzirejów. Nie, nie byłem kimś takim w kadrze Adama Nawałki i nie jestem na co dzień w klubie. To nie moja rola. Ja wolę boisko, czuć piłkę przy nodze, czuć grę. 

Wywiad został przeprowadzony 13 lutego 2019 r.

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W OSTATNIM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (NR 8/2019)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej