Hiszpańskie kluby wznowiły zajęcia na swoich obiektach treningowych. Jak to wszystko wygląda w praktyce?
LESZEK ORŁOWSKI
Opiszemy to na przykładzie Betisu Sewilla, klubu, który zdradził detale całej procedury.
Klub stanowczo nie rekomendował zawodnikom skorzystania z pierwszego poluzowania obostrzeń i biegania po ulicach albo jazdy na rowerze. Mieli oni nadal trenować w domach i w miarę możliwości ich nie opuszczać. W pierwszej części poprzedniego tygodnia każdy zawodnik przybył za to do centrum medycznego, gdzie został dokładnie przebadany, jak po powrocie z wakacji, by wiadomo było, w jakim stanie wytrenowania znajduje się jego organizm. Po analizie tych wyników opracowano plan pracy na pierwsze wspólne dni. Od czwartku do soboty trwały zaś testy PCR i serologiczne piłkarzy na obecność koronawirusa, które w komplecie przyniosły wyniki negatywne. U dwóch natomiast (nazwisk nie zdradzono) wykryto przeciwciała, co oznacza, że przeszli chorobę i są odporni. Niemniej Juanmi, Pedraza i Joel (oraz przeziębiony Canales) nie stawili się na pierwsze zajęcia
A w niedzielę wznowiono treningi w Ciudad Deportiva Luis del Sol. Piłkarze przyjeżdżali pod bramę według harmonogramu. Każdy otrzymał ściśle wyznaczoną godzinę przybycia, tak, by nie spotykał się na parkingu z żadnym kolegą. Odstęp między jednym a drugim ustalono na kwadrans. Gdy zawodnik opuszcza samochód, jest on natychmiast poddawany procesowi dezynfekcji przez wyznaczone służby. Natomiast futbolista ma obowiązek umyć ręce żelem antybakteryjnym i założyć przygotowaną dlań wysterylizowaną maseczkę.
Każdy piłkarz oczywiście wysiada z samochodu już ubrany w założony w domu strój treningowy, zmienia tylko buty. Z parkingu wychodzi bezpośrednio na boisko pomijając nieczynną szatnię. Na placu, podzielonym na cztery sektory, może na raz przebywać ośmiu zawodników. Łącznie, na czterech boiskach, pracuje ich 28: 23 z kontraktami zawodowymi oraz 5 wychowanków. Rubi rozumie, że potrzebna mu będzie na ligowy finisz szeroka kadra.
– W tej pierwszej fazie możemy przeprowadzać ćwiczenia siłowe oraz dotyczące szybkości dynamicznej, różnicując je dla graczy występujących na poszczególnych pozycjach. Poza tym, zachowując dystans między zawodnikami, możemy ćwiczyć takie elementy jak podbijanie piłki, prowadzenie, podawanie. Jest to oczywiście bardzo odległe od sytuacji boiskowych, ale lepsze to niż trenowanie w domu – opowiada Xabi Gil, jeden z członków sztabu trenera Rubiego.
W siłowni może na raz przebywać tylko dwóch zawodników. Korzystają z niej ci, którzy nie posiadają odpowiedniego sprzętu w domach i mają zaległości.
Po zakończeniu zajęć danego dnia każdy zawodnik udaje się prosto do swojego samochodu, wyposażony w biodegradowalną, szczelnie zamkniętą torbą ze strojem treningowym na dzień następny. Przybywszy do domu, otwiera ją, wyjmuje kostium, a następnie pakuje do niej ubranie z dzisiaj, które nazajutrz wrzuci do specjalnego kontenera stojącego przed ośrodkiem treningowym, skąd zostanie ono, wraz z innymi, zabrane do prania i dezynfekcji. Teraz już może iść pod prysznic.
Zabroniony jest jakikolwiek kontakt między piłkarzami. Do zawodników zbliżać się mogą tylko, jeśli jest to konieczne, fizjoterapeuci oraz lekarze, ale oczywiście odpowiednio zabezpieczeni.
Xabi Gil z utęsknieniem czeka na drugą fazę powrotu do aktywności, która ma zacząć się 18 maja. Wtedy zawodnicy będą mogli ćwiczyć kontaktowo, w ośmio- bądź dziewięcioosobowych grupach – stałych i zawsze pracujących pod okiem tego samego trenera. Gdyby u któregoś zawodnika na tym etapie wykryto zakażenie, cała grupa zostanie wycofana z zajęć i przebadana, ale do dyspozycji trenera pozostaną dwie inne. Dlatego też Rubi, jak sądzi Gil, nie podzieli zawodników na grupy formacjami, co byłoby logiczne, tylko przemiesza, do każdej dołączając jednego bramkarza. – Dopuszczalne będą w tej fazie pojedynki, wyskoki, strzały, przepychanki. To otwiera ocean możliwości treningowych – mówi Gil.
Jeśli wyniki kolejnych testów, które zakończą okres treningów indywidualnych i w małych grupach, także okażą się negatywne, zespół wyjedzie następnie na zgrupowanie do Montecastillo w okolicach Jerez de la Frontera. Tam będą już obowiązywały reguły mocno poluzowane. Wszyscy będą trenowali razem, na pełen gaz, natomiast pozostaną ograniczenia w kontaktach zawodników poza boiskiem.
– Będziemy ściśle przestrzegać wszelkich punktów protokołu bezpieczeństwa. Podejdziemy do zagadnienia poważnie. Nie ma w ogóle sensu porównywać ryzyka zakażenia w supermarkecie i podczas zajęć w klubie. Wiadomo, że jest ono podczas treningów dużo mniejsze niż w jakiejkolwiek przestrzeni publicznej. Postanowiliśmy reaktywować futbol, żeby ocalić zależny od niego 1,3 procenta PKB. Obserwujemy Niemców. Oni nie są głupi i wiedzą, co robią – powiedział w imieniu swoich i chyba wszystkich „kolegów po fachu” prezydent Betisu Angel Haro.
Poważnie do sprawy podszedł także trener Rubi.
Przerwa w rozgrywkach spowodowana pandemią oczywiście nikomu się nie spodobała, niemniej jest też dla każdego klubu szansą na to, by poprawić wyniki. Kto lepiej niż rywale przetrwał czas domowego zamknięcia, może wiele zyskać. Gdy tylko ogłoszono, że liga wstrzymuje rozgrywki, trener Betisu Rubi doszedł do wniosku, że jest to dla jego zespołu znakomita i ostatnia okazja by włączyć się do walki o europejskie puchary. Od początku sezonu ambitnej drużynie verdiblancos szło przecież jak po grudzie, trener próbował zmian w składzie, w taktyce, ale wszystko to z ograniczonym skutkiem. Po 27 kolejkach Betis jest dwunasty w tabeli i ma do siódmej, pucharowej lokaty 9 punktów straty. Odrobienie jej podczas finiszowego, długiego sprintu, stało się celem drużyny. Dlatego też piłkarze od pierwszego dnia kwarantanny zostali otoczeni staranną opieką. Każdy dostał zindywidualizowany zestaw ćwiczeń do wykonywania w domu, każdy miał codzienne konsultacje z trenerem i psychologiem. Betis po powrocie ligi ma być prawdziwą maszyną do grania i niszczyć rywali fizycznie.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 19/2020)
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.