Jak zagrać z Realem żeby zremisować? Wypełnianie kuponu
Zadanie wygląda na niewykonalne. Nie przegrać na Santiago Bernabeu… Nie ma drużyny na świecie, która nie uznałaby remisu wywiezionego z tego obiektu za sukces, niewiele byłoby rozczarowanych podziałem punktów u siebie. 18 października na murawę w Madrycie wybiegną piłkarze Legii Warszawa. Jakie mają szanse?
Zasłyszany dialog. – No i jakie szanse ma Legia z Realem? – Szanse na co? – No, na… nikłą porażkę, na przykład 0:2. – Aaa, to żadnych. Na pewno przegra wyżej. Znacznie wyżej.
Jeszcze miesiąc temu tekst ten zapewne by nie powstał. Bo doradzanie Legii, jak ma zagrać, by nie przegrać z Realem, byłoby niczym udzielanie porad kulawemu, jak wygrać wyścig na 100 metrów z Usainem Boltem. Ale potem przyszły cztery mecze z rzędu, w których Real remisował. Nie zawsze z wielkimi firmami. Czyli można.
Co można? Na pewno można przeanalizować jak grali z Los Blancos ci, którzy z nimi nie przegrali. Z owej karety spotkań dwa nas nie interesują. Analiza metod, po jakie sięgnęły Villarreal i Borussia Dortmund nie ma sensu, bo w tych zespołach grają piłkarze światowej klasy, którzy mogą sobie pozwolić na dużo, nawet rywalizując z Realem. Natomiast jak TO zrobiły Las Palmas (u siebie) i Eibar (w Madrycie), zespoły w teorii przeciętne, w teorii znajdujące się w zasięgu będącej w szczytowej formie Legii (tak chcieliby to widzieć jej kibice), jest interesujące. A były to sposoby diametralnie inne, tak jak inne są to drużyny.
(…)
Nie ruszać bazy!
Las Palmas i Eibar są zespołami o całkowicie odmiennej filozofii gry i ich sukces w meczu z Realem można też połączyć z tym, że w obliczu konfrontacji z liderem (ówczesnym) La Liga pozostały swojej filozofii wierne.
Las Palmas zorientowane jest na atak, na posiadanie piłki i szybkie rozgrywanie. Piłkarzy tego zespołu charakteryzuje wiara w umiejętności. Przekładała się ona, wespół z owymi pryncypiami, na to, że gdy drużyna zakładała grając przeciwko Realowi pressing na połowie rywala, brało w nim udział tylu piłkarzy, ilu potrzeba by był on skuteczny, czyli mógł skończyć się odebraniem piłki. Natomiast gracze Eibar atakowali we dwóch, ewentualnie we trzech i tylko po to, by reszta mogła wrócić na własną połowę i odbudować ustawienie. A gdy to się stało, czekali na przeciwnika na czterdziestym metrze od własnej bramki i przechodzili na dosyć skomplikowany system 1-4-1-3-1-1.
Trzech środkowych pomocników grających przed Escalante było ustawionych wąsko; boków pilnowali tylko boczni obrońcy. Cofnięty napastnik atakował najczęściej Toniego Kroosa, zaś wysunięty dbał, by do akcji zaczepnej nie włączył się żaden ze stoperów. Jest to pomysł defensywny godny polecenia także Legii. Piłkarze Las Palmas broniąc się pozycyjnie bardziej zabezpieczali skrzydła, bardziej bali się dośrodkowań, co wynikało z nędznego wzrostu większości piłkarzy.
(…)
Leszek ORŁOWSKI
Cały tekst można znaleźć w nowym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.