Jakub Kosecki i wszystko jasne. Legia z mistrzostwem jesieni!
Legia Warszawa nie zostawiła Ruchowi Chorzów żadnych złudzeń odnośnie tego, kto obecnie dzieli i rządzi w T-Mobile Ekstraklasie. Wojskowi obnażyli na Pepsi Arenie wszystkie słabości i niedostatki Niebieskich i zasłużenie wygrali 3:0, zdobywając jednocześnie mistrzostwo jesieni.
Legia nie zostawiła Ruchowi żadnych złudzeń
Mimo tego, że opiekun Niebieskich Jacek Zieliński
zapowiadał przed meczem, że jego piłkarze zamierzają powalczyć w stolicy
o punkty, to chyba nikt nie miał wątpliwości, że faworytem spotkania
jest Legia i dokładnie tak było. Ruch nie miał zbyt wielu argumentów, by
skutecznie rywalizować z podopiecznymi Jana Urbana i sporadycznie gościł pod polem karnym Dusana Kuciaka.
Gospodarze grali zaś swoje i już na samym początku meczu mogli wyjść na prowadzenie. W 3. minucie Miroslav Radović świetnie wypuścił Jakuba Koseckiego,
jednak ten będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Ruchu, nie zdołał
umieścić piłki w siatce. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak
głosi przysłowie. W 29. minucie „Kosa” wykorzystał nieporozumienie
defensorów Niebieskich i raz jeszcze znalazł się oko w oko z Michalem Peskoviciem. Tym razem, młody skrzydłowy Legii zachował zimną krew i ładną podcinką pokonał golkipera Ruchu.
Zieliński próbował w drugiej połowie zmienić obraz gry swojego zespołu i wpuścił na boisko Grzegorza Kuświka. Cóż z tego, jeśli w 60. minucie nieodpowiedzialnie zachował się Żelijko Djokić, który najpierw w głupi sposób sfaulował Koseckiego, a kilka chwil później wdał się w przepychankę z Inakim Astizem i został wyrzucony z boiska. Na całe szczęście dla Ruchu, sędzia Tomasz Musiał odesłała do szatni także krewkiego Hiszpana.
Minęła
jednak minuta od momentu, kiedy na boisku zrobiło się luźniej, a Legia
prowadziła już różnicą dwóch bramek. Kolejny katastrofalny błąd
popełnili defensorzy Niebieskich, co skrzętnie wykorzystał Jakub
Kosecki i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Kilka
minut później „Kosa” połakomił się na hat-tricka i zamiast podawać do
lepiej ustawionego Danijela Ljuboji, zdecydował się na strzał. Nie trzeba chyba dodawać, że młody Polak dostał od Serba srogą burę.
Kosecki
wziął sobie całą sytuację do serca ponieważ w 72. minucie, to właśnie
on dograł do Ljuboji, a napastnik Legii miał na tyle czasu, że zdążył
się odwrócić i ładnym strzałem przy słupku podwyższyć wynik. Po raz
kolejny fatalnie spisali się obrońcy Ruchu, których gospodarze ogrywali z
dziecinną łatwością.
Wynik już do końca nie uległ zmianie i gospodarze mogli po końcowym gwizdku świętować mistrzostwo jesieni. Ruch z kolei zanotował czwartą porażkę z rzędu i zajmuje miejsce tuż na strefą spadkową. Gorsi od wicemistrzów Polski są jedynie gracze z Bełchatowa i Bielska.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.