„Mimo to, że jestem piłkarzem, znajduję czas, żeby wziąć udział w wielkanocnych nabożeństwach. Oczywiście, czasem jest to trudne, bo trzeba trenować, przygotowywać się do meczów, ale już przywykłem do tego” – opowiada dla wisla. krakow.pl – Kew Jaliens.
Nie zawsze terminarz układa się tak, jak dla zawodników Wisły w tym roku. Czasem piłkarze w czasie Świąt Wielkanocnych rozgrywają mecze. W Holandii zawodnicy nie mogą liczyć na wolne od rozgrywek w Wielki Piątek, jak to jest w Polsce. „W Holandii tylko część klubów nie rozgrywa meczów w Wielki Piątek. Nie ma odgórnego ustalenia, że w ten dzień nie rozgrywa się spotkań” – mówi Jaliens. Zawodnik przywykł już jednak do tego i choć nie ukrywa, że Wielkanoc dla niego, jako dla osoby wierzącej, to ważny czas, to umie ją połączyć z treningami i przygotowaniami do kolejnych meczów. „Oczywiście, gdybym miał więcej czasu, więcej poświęcałbym sprawom wiary w tym czasie, ale granie w piłkę to moja praca. Po niej mam czas na inne rzeczy. Jestem już przyzwyczajony do tego” – zapewnia obrońca Wisły Kraków
A jak spędza się Wielkanoc w Holandii, w rodzinie Jaliensów?
– Większość czasu spędzamy całą rodziną. Gromadzimy się w jednym domu, a jest tam naprawdę sporo osób, bo zarówno moja mama jak i mój tata mają wiele rodzeństwa. Razem rozmawiamy o Ewangelii, wspólnie spędzamy czas” – opowiada Kew. Tradycje zostały zachowane dla najmłodszych. „U nas tradycją jest to, że nasze dzieci szukają czekoladowych jajek. Są one poukrywane po całym domu” – zdradza Kew. „Dla mnie w trakcie Wielkanocy wszelkiego rodzaju tradycje nie są tak ważne jak sama wiara i religijne przeżywanie Świąt” – dodaje. Nic więc dziwnego, że o polskim zwyczaju Śmigusa Dyngusa zawodnik usłyszał od nas po raz pierwszy. „Pierwsze o niej słyszę od Ciebie” – śmieje się Jaliens. „Muszę być w takim razie ostrożny w poniedziałek w Polsce. Dzięki za ostrzeżenie” – dodaje z uśmiechem na ustach Kew Jaliens.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.