Kew Jaliens to jedno z większych rozczarowań obecnego sezonu. Doświadczony obrońca Wisły Kraków miał być podporą swojego zespołu, tymczasem niemal w każdym meczu popełnia katastrofalne błędy. Sam zainteresowany uważa jednak, że nie jest jeszcze piłkarskim emerytem.
Sprowadzenie byłego reprezentanta Holandii do Krakowa było wielkim wydarzeniem dla całej ligi. Piłkarz o ten renomie i ograniu co Jaliens miał być gwiazdą naszych boisk i kimś, od kogo młodzi obrońcy Wisły będą mogli uczyć się piłkarskiego rzemiosła. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna.
To właśnie Jaliens i Osman Chavez są obwiniani za słabą postawą Wisły w obecnym sezonie i porażkę z APOEL-em Nikozja w decydującej fazie eliminacji do Ligi Mistrzów. Holender oburza się na takie oskarżania i daje jasno do zrozumienia, że nadal może wnieść sporo do drużyny.
– Jeśli porównam siebie do wielu młodych zawodników, okaże się, że jestem od nich sprawniejszy. Spokojnie mogę grać jeszcze przez kilka lat – wyznał, a na pytanie czy czuje się piłkarskim emerytem, odpowiedział: – Nie ma mowy!
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.