– Gdy w marcu trafiłem do Lubina, miałem zapewnić zespołowi utrzymanie. Sezon skończyli z 11-punktową przewagą nad strefą spadkową i wtedy byłem dobrym trenerem, a teraz już jestem zły? – pyta Jan Urban, były już trener Zagłębia.
– Na początku byliśmy pewni siebie. Wierzyliśmy, że stać na to, by powalczyć o miejsce w pierwszej szóstce, a może nawet o coś więcej. Wszystko się posypało po meczach z Cracovią i Podbeskidziem, które zremisowaliśmy. Ewentualna wygrana w obu meczach sprawiłaby, że po czterech spotkaniach mielibyśmy siedem punktów, co zacznie zmieniłoby nasze położenie. Tak się jednak nie stało – opowiada Urban w wywiadzie dla „Super Expressu”.
– W Hiszpanii mówi się, że dopóki dwukrotnie cię nie zwolnią, nie jesteś trenerem. Od kilku dni mogę czuć się więc szkoleniowcem pełną gębą – mówi były coach „Miedziowych”.
Urban zapewnił też, że mimo nieudanej przygody w Lubinie nie zamierza kończyć przygody z futbolem. – Zawsze pracuję po to, by osiągać sukcesy. Z Zagłębiem mi się nie udało, ale nie zamierzam się poddawać. Wierzę, że wciąż umiem wygrywać, dlatego jeszcze powrócę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.