– Poza Kubą Koseckim, wszyscy gracze są zdrowi i pozostają do dyspozycji sztabu szkoleniowego na mecz z Zagłębiem Lubin. Po zwycięstwie regeneracja zawsze przebiega szybciej, więc od razu po powrocie do Warszawy z Turcji wszyscy zawodnicy z podstawowego składu wyrażali chęć do gry i stwierdzili, że ten mecz nie kosztował ich tak wiele sił, jak mogłoby się wydawać – mówi przed pierwszym meczem Legii w nowym sezonie T-Mobile Ekstraklasy drugi trener warszawskiego zespołu, Rafał Janas.
– Dla nas powrót do rozgrywek Ekstraklasy jest wyzwaniem, ponieważ w poprzednim sezonie zawiedliśmy kibiców, przegrywając wiele meczów. Z tego powodu niecierpliwie czekamy na mecz z Zagłębiem, które w ostatnim czasie odebrało nam wiele punktów. Liczymy, że zrewanżujemy się za nasze niepowodzenia.
– W tej chwili sytuacja Zagłębia przypomina sytuację Legii z poprzedniego sezonu, kiedy przeprowadzono rewolucję kadrową. Do „Miedziowych” dołączyło wielu zawodników – chociażby Rachwał, Sernas czy Małkowski. To może wpłynąć negatywnie na zgranie zespołu, ale należy pamiętać, że nie są oni nowicjuszami, tylko doświadczonymi zawodnikami, którzy sprawiają, że Zagłębie jest lepszą drużyną niż podczas minionych rozgrywek.
– W czwartek z Gaziantepsporem musieliśmy wybrać wariant defensywny, natomiast w niedzielę czeka nas gra atakiem pozycyjnym. Na tym polega piękno futbolu, że trzeba zmieniać swój system gry zależnie od rywala. W czasie okresu przygotowawczego udało się jeszcze lepiej zgrać zespół i wprowadzić do drużyny nowych zawodników, którzy są doskonale przygotowani do naszej taktyki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.