Transfer Erlinga Haalanda to jeden z najgorętszych tematów w ostatnim czasie. Chętnych na usługi norweskiej gwiazdy nie brakuje, jednak zawodnik podkreśla przywiązania do kontraktu i nie zamierza nigdzie się przenosić w trakcie nadchodzącego okna transferowego.
Niesamowity zawodnik pozostaje w Dortmundzie (fot. Reuters)
W swoim pierwszym, pełnym sezonie Erling Haaland pokazał się z najlepszej strony. Zawodnik w 41 meczach na wszystkich frontach zdobył aż 41 goli, 20-latek tuż obok Roberta Lewandowskiego był najlepszym strzelcem w Bundeslidze. Złote dziecko norweskiego futbolu od dawna jest na liście życzeń Realu Madryt, FC Barcelony i innych klubów z europejskiego topu. Temat potencjalnego transferu był grzany do czerwoności, jednak sam zawodnik uciął wszelakie spekulacje.
– Moim głównym zadaniem w tym momencie jest wypełnienie obecnego kontraktu – powiedział w rozmowie z norweskimi mediami. – Awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów był kluczowy. To rozgrywki, w których bardzo lubię występować. To było dla mnie najważniejsze w ostatnich etapach sezonu – przyznał 20-latek.
Wyczyny młodego zawodnika odbijają się szerokim echem w środowisku futbolu. On sam przyznał, że jest „normalnym” piłkarzem i również odczuwa presje w trakcie meczu. – Gdy strzelam gole, myślę tylko o następnych trafieniach, zawsze chce więcej – skwitował.
W ostatnim czasie największe zakusy na zawodnika miał Joan Laporta, który tego lata odbudowuje FC Barcelonę. Mino Raiola wraz z ojcem zawodnika byli nawet obecni w Katalonii, gdzie wysłuchali prezydenta Barcy. Agent zawodnika z Haalandem seniorem kilka tygodni temu urządzili tournee po całej Europie, odwiedzając najsilniejsze kluby.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.