Lato pełne wrażeń bracia przeżyli w 2015 roku. Vanja coraz częściej narzekał na przeprowadzkę na Old Trafford i myślał o kolejnej zmianie, Sergeja kusiło kilka klubów co najmniej z trzech krajów. Najbardziej energiczna i zdecydowana była Fiorentina, która uzgodniła warunki z Genkiem i ściągnęła piłkarza do Florencji. Ten wylądował, pokręcił się po klubie i tłumacząc się względami osobistymi poprosił o kilka dni zwłoki na zastanowienie. Fiorentina poczuła się urażona i odstąpiła od transferu. Wtedy z cienia wyszło Lazio, które jak się okazało machało dorodniejszą marchewką przed nosem Serba i dopięło swego. Piłkarz dostał więcej niż obiecywali mu w Fiorentinie, a i Belgowie nie mogli pogardzić blisko 10 milionami euro. Przeszkody „osobiste” wyparowały.
Nieskalany grzechem rozrzutności prezydent Claudio Lotito tylko za dwóch piłkarzy płacił więcej: Argentyńczyka Mauro Zarate i Brazylijczyka Hernanesa. Ten pierwszy przychodził jako mistrz świata do lat 20. Tak samo jak Milinković-Savić.
W 2015 roku w Nowej Zelandii Serbia sprzątnęła tytuł sprzed nosa Brazylii. On dostał brązową piłkę. Grono ekspertów wyżej oceniło postawę tylko Adama Traore z Mali i Danilo z Brazylii. Warto też dodać, że współkrólem strzelców został Węgier Bence Mervo, a cały turniej z perspektywy ławki obejrzał Vanja.
Wada zaletą
Serie A z marszu nie zdobył. To już był dłuższy proces, w którym oprócz umiejętności musiał wykazać się chartem ducha i cierpliwością. Zwłaszcza po zmianie trenera i nastaniu rządów Simone Inzaghiego przeżywał trudne tygodnie. Rzadko podnosił się z ławki. Pierwszy sezon zakończył z anonimowym dorobkiem jednego gola. Na asystę nie zdobył się żadną.
Kiedy na Lazio wypiął się Marcelo Bielsa, wiadomości o przedłużeniu zaufania Inzaghiemu nie przyjął z nadmiernym optymizmem. Na pewno różne myśli kołatały mu się po głowie, ale stanowisko Lazio pozostało niezmienne: rozwodu nie udzieli. Zbyt dużo w ten związek zainwestowało i dlatego ryzyko za trwanie w nim wzięło na siebie. Opłaciło się, bo później poszło jak z płatka.
Po bliższym poznaniu młody trener dojrzał w Sierioży to, czego nie zauważył na pierwszy rzut oka. Tyczkowaty pomocnik zaczął grać regularnie. I to jak! W poprzednim sezonie jego wszechstronność przeszkadzała. Kiedy Inzaghino nie umiał znaleźć najbardziej odpowiedniej dla niego pozycji, to wolał zostawić w rezerwie i w ten sposób rozwiązywał problem. Teraz stała się ogromną zaletą. Sprawdzał się w paru systemach i otwierał przed szkoleniowcem cały wachlarz możliwości. Role defensywnego, środkowego i ofensywnego pomocnika interpretował jak trzeba plus dawał gole i asysty. Do półmetka miał trzy na trzy. W nowy rok wszedł bramkami z Atalantą i Genoą, co w tym drugim przypadku zapewniło awans w Pucharze Włoch.
(…)
Tomasz LIPIŃSKI
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”