Artur Jędrzejczyk już podczas zimowej przerwy transferowej mógł opuścić Legię Warszawa i przenieść się do zagranicznego klubu. Ostatecznie, piłkarz pozostał na Łazienkowskiej, jednak to wcale nie oznacza, że porzucił swoje marzenia o transferze do mocniejszej ligi.
Popularny „Jędza” miał oferty z ligi włoskiej i rosyjskiej, jednak uznał, że poczeka z transferem przynajmniej do zakończenia rozgrywek ligowych i pomoże Legii w odzyskaniu tytułu mistrzowskiego. – Nie chcę wyjeżdżać na silę. Gdybym się uparł, pewnie bym został sprzedany, bo przecież oferty wpływały. Ale mi się wcale aż tak nie spieszy – wyznał.
– Chcę jeszcze zostać w Legii i zdobyć mistrzostwo Polski. Później spróbuję zagranicznego transferu. Mam jeszcze półtora roku ważny kontrakt, więc też wszystko może się wydarzyć. Chcę spróbować sił w innej lidze, wierzę, iz mnie to nie ominie – dodał Jędrzejczyk podczas rozmowy z „Przeglądem Sportowym”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.