Ireneusz Jeleń na zakończenie 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy mógł zdobyć bramkę dla Podbeskidzia, ale nie wykorzystał rzutu karnego. „Jelonek” ma czego żałować, bo jego zespół mecz z Lechem zakończył z zerowym dorobkiem punktowym…
Piłkarze Podbeskidzia do poniedziałkowego starcia przystępowali z zamiarem sprawienia niespodzianki, która potrzebna była im do poprawienia fatalnego dorobku punktowego. Komplet oczek był również celem poznaniaków, bowiem wygrana miała dać im pozycję wicelidera rozgrywek. Dała, ale pokonanie Górali było dla nich nie łatwym zadaniem.
Mecz rozpoczął się planowo dla graczy Lecha. W 23. minucie po dośrodkowaniu Lovrencsicsa piłkę do siatki wpakował Bartosz Ślusarski. Niespełna dziesięć minut później znów jednak był remis. Demjan wykorzystał niezdecydowanie Burica, sprytnie się zastawił i umieścił piłkę w bramę.
Radość miejscowych kibiców w końcówce pierwszej połowy popsuł sędzia. Na czystą pozycję wychodził Lovrencsics, ale na przeszkodzie stanął mu Dariusz Pietrasiak, który zdaniem arbitra faulował rywala, za co w kontrowersyjnych okolicznościach został ukarany czerwoną kartką i musiał opuścić plac gry.
Grający w przewadze jednego zawodnika Lech w 68. minucie uzyskał również przewagę bramkową, a na listę strzelców ponownie wpisał się Ślusarski. Gospodarze mogli niemal natychmiast odpowiedzieć, ponieważ po faulu na Adamku sędzia podyktował rzut karny dla Podbeskidzia. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Ireneusz Jeleń, ale jego strzał obronił Burić.
Po 77. minutach było 3:1 dla Lecha. Do siatki rywala tym razem trafił rezerwowy Bartosz Bereszyński, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Mateusza Możdżenia. W 85. minucie gola dla Podbeskidzia strzelił jeszcze Adamek, ale trzy punkty padły łupem gości. Poznaniacy pokonali Podbeskidzie 3:2 i po 13. kolejkach są wiceliderem T-Mobile Ekstraklasy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.