Ireneusz Jeleń ostatnich tygodni nie może zaliczyć do udanych, a ostatni mecz przeciwko Lechowi dla swojego dobra musi jak najszybciej wymazać z pamięci. – Dawno już nie miałem tak fatalnej serii – przyznaje na łamach PS były napastnik Auxerre.
– W Lubinie nie wykorzystałem sytuacji sam na sam z bramkarzem, w Gliwicach minąłem golkipera, ale w ostatniej chwili obrońca wybił mi piłkę. Myślałem wtedy, że już gorzej być nie może. Niestety w poniedziałek w Bielsku znowu zawaliłem – mówi bez ściemniania Jeleń.
– Przez pięć miesięcy trenowałem indywidualnie. Czuję się fizycznie dobrze, ale brakuje mi jeszcze gola na przełamanie. Będę chciał zrehabilitować się w najbliższej kolejce w starciu w Szczecinie. Jeśli zostanę wyznaczony do jedenastek, a sędzia podyktuje rzut karny, to podejdę do niego. Nie będę chował głowy w piasek. Bardzo chciałem pomóc drużynie w poniedziałek, ale nie wyszło. Na dodatek, obserwowali mnie zagraniczni skauci. Nie wiem, z jakich byli klubów, ale wiem, że podczas dwóch następnych spotkań też będą – zdradza były reprezentant Polski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.