„Jeśli ciągle jest się traktowanym z pogardą, to każdy ma swój limit”
Goncalo Feio obejrzał w sobotę żółte kartki numer siedem i osiem w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Portugalczyk nie dokończył meczu z Radomiakiem, a kara może być znacznie poważniejsza niż pauza na jeden mecz.
Po obejrzeniu dwóch żółtych kartek w Radomiu, było pewne, że Goncalo Feio nie usiądzie na ławce trenerskiej w niedzielnym starciu ze Śląskiem Wrocław. Po ósmym napomnieniu regulamin rozgrywek przewiduje pauzę na jedno spotkanie.
Pierwszą żółtą kartkę Feio obejrzał za protesty. – Komunikowałem się z sędzią i w trakcie tej komunikacji sędzia techniczny powiedział, że musi zawołać głównego do żółtej kartki. Nie chcę, by powstała narracja, że zostałem upomniany za odmachnięcie. Odmachnąłem po tym jak powiedział, że zostanę ukarany – skomentował Portugalczyk w Lidze+ Extra.
Drugą żółtą kartkę trener Legii obejrzał za rzucenie piłki w kierunku Zie Ouattary. – To, że rzuciłem piłkę do do piłkarza Radomiaka, gdyby chciał, to by ją złapał. Za to dostałem drugą kartkę i wtedy dopiero wróciłem z frustracją. Jeśli ciągle jest się traktowanym z pogardą, to każdy ma swój limit. To był mój. Nazwałem sędziego pajacem, a druga strona nazwała go oszustem. To są inne poziomy. Dla mnie pogarda, z jaką traktowani są piłkarze i inni trenerzy przez sędziów, nie jest w porządku. Nie chodzi tylko o Legię Warszawa – tłumaczył Feio.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.