Wszedł z ławki, rozegrał tylko czterdzieści pięć minut, ale wziął udział w dwóch kluczowych akcjach. Podobnie jak w sezonie 2007/2008, Tomas Jirsak znów błysnął w meczu z Ruchem.
Po stracie bramki w 49. minucie, Czech momentalnie odpowiedział uderzeniem z dystansu, dając Wiśle ważny impuls do dalszych ataków. – Cieszę się, że wpadło. Piłkarze Ruchu źle się zachowali, wpuścili mnie między siebie. Dostałem piłkę za obronę – oceniał po końcowym gwizdku.
W przerwie spotkania zmienił Michaiła Siwakowa, który od pierwszej minuty miał więcej zadań defensywnych. W dodatku niedługo przed zmianą stron został ukarany żółtą kartką. – Trener chciał, abym pograł trochę więcej do przodu. Częściej po ziemi, mniej długą piłką – zdradził Czech.
Na koniec popisał się błyskotliwą asystą. Zagraniem, którego obrońcy Ruchu zupełnie się nie spodziewali. Nie ma jednak pewności, czy wywalczył sobie tym miejsce w składzie na kolejny mecz z Widzewem. – Życzyłbym sobie więcej takich asyst i więcej mojej gry dla Wisły. Teraz jest ten czas, by pokazać, że mogę pomagać tej drużynie na boisku – powiedział na koniec.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.