Joe Hart, czyli kiedy masz mniej farta od Rooney’a
Gdyby Joe Hart był Polakiem ugrałby w zamykającym się oknie transferowym zdecydowanie więcej. Nowy bramkarz Torino pokazał jaka jest realna wartość Anglików na rynku międzynarodowym.
Premier League nie zachwiał żaden Brexit i w mijające wakacje licznik sum wydanych na piłkarzy w angielskiej ekstraklasie przekręcił się już na kwotę ponad miliarda funtów. Kilka razy zakręcili nim mocno sami Anglicy, jak John Stones przenosząc się z Evertonu do Manchesteru City za ponad 50 milionów funtów. Mimo zawrotnej sumy transferu od początku był obiektem pożądania tylko na lokalnym rynku. Nie słyszałem, żeby o obrońcę biło się PSG, Real Madryt czy robiono podchody jak pod Raphaela Varane’a. Nawet z petrodolarami w finansowym krwioobiegu Stones nie byłby warty tej sumy dla żadnego klubu spoza Wyspy.
O klasie sportowej nowego klubu Harta – Torino – najwięcej mówi przypadek Kamila Glika. Dla reprezentanta Polski ściany w Turynie stały się już zdecydowanie za ciasne. W czasie gdy Glik wyskoczył w górę na poziom Champions League, Hart z poziomu półfinału tych rozgrywek spadł do etapu sportowej promocji. Przy zamieszaniu last minute obserwowanym dzisiejszego dnia trudno uwierzyć w bajkę, że sprawni agencji Anglika nie byli w stanie załatwić mu korzystniejszej sportowo opcji. W wypowiedzi samego golkipera („dla mnie to znak od losu”, „jestem bardzo szczęśliwy, że będę mógł konkurować w pięknej i trudnej lidze jak Serie A”) sorry, ale nie wierzę. Po żadnym z kadrowiczów Albionu nie widziałem takiego wkurzenia (to słowo nijak nie oddaje jego stanu) po przegranym meczu 1/8 finału Euro 2016 z Islandią w Nicei. Wyglądał jakby jemu jednemu zależało.
Żaden inny nie przekonywał też tak do szans na poważne granie poza PL. Hart to kawał bramkarza, dla kilku klubów z szansami na Puchar Mistrzów (PSG?) byłby zdecydowanym wzmocnieniem. Jedno trzeba jednak Anglikowi oddać. Podniósł rękawice podejmując wyzwanie, które nie było udziałem jego rodaków od lat. Porzucił cieplutką posadę w ojczyźnie – mimo że utrzyma dzięki MC swoją pensję – jednocześnie wystawiając się na cel brytyjskim brukowcom. Reprezentacyjny bramkarz w średniaku Serie A będzie dla tabloidowych tytułów pożywką na długie miesiące. Po przypadku Harta zacząłem się zastanawiać który Anglik miał rzeczywiste szanse na zagraniczną karierę klubową… Głośno za czasów Jose Mourinho w Realu Madryt było o sprowadzeniu Wayne’a Rooney’a. Plotka okazała się przygrywką do walk o nowy, wyższy kontrakt, który dostał, a potem jeszcze kolejny, często mając więcej do powiedzenia od menedżerów Manchesteru United. Kolejne lata weryfikacji formy Roo każą być umiarkowanym optymistą przed oceną szans tego projektu na sukces.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.