JosipJuranović zadebiutował wczoraj na mistrzostwach Europy. Prawy obrońca Legii Warszawa znalazł się w podstawowym składzie reprezentacji Chorwacji na mecz ze Szkocją. Piłkarz mistrzów Polski nie zawiódł, miał udział przy jednej z bramek dla wicemistrzów świata i zaliczył bardzo udany występ.
W pierwszych dwóch spotkaniach Chorwat nie pojawił się na murawie nawet na minutę. Chorwaci jednak zawiedli – przegrali 0:1 z Anglią (to akurat można było wkalkulować) i zremisowali 1:1 z Czechami. Gra wicemistrzów świata nie porwała, dlatego selekcjoner ZlatkoDalić postanowił pozmieniać w wyjściowej jedenastce.
Trener wicemistrzów świata dokonał czterech zmian w wyjściowej jedenastce. Jedną z nich było posadzenie na ławce SimeVrsaljko, a w jego miejsce Dalić postawił właśnie na Juranovicia. I się nie zawiódł.
Już sam fakt, że piłkarz z PKO Bank Polski Ekstraklasy wychodzi na boisko kosztem zawodnika Atletico Madryt musi wzbudzać szacunek. Może Vrsaljko nie jest podstawowym graczek ekipy DiegoSimeone, ale mimo wszystko uzbierał w Los Rojiblancos ponad 500 minut.
Juranović w tym czasie grał regularnie w Legii. Grał i zachwycał. Chorwat był absolutnie najlepszym prawym obrońcą w całej lidze. Mało tego, naszym zdaniem był także najlepszym piłkarzem minionych rozgrywek, choć nagrodzony został ktoś inny.
Wczoraj 25-letni legionista rozegrał całe 90 minut i pozostawił po sobie dobre wrażenie. Po takim występie na pewno nie będzie zdziwienia, jeśli Chorwat utrzyma miejsce w składzie swojej reprezentacji na mecze fazy pucharowej. Juranović zaliczył asystę drugiego stopnia przy trafieniu NikoliVlasicia. Piłkarz Legii dośrodkował z prawej strony na dalszy słupek, IvanPerisić zgrał piłkę głową, a Vlasić pokonał szkockiego golkipera, wyprowadzając Chorwację na prowadzenie.
Generalnie Juranović grał bardzo pewnie i odważnie. Pokazał to, co pokazywał na polskich boiskach – był nieustępliwy w defensywie, przerwał kilka groźnych akcji i był bardzo pożyteczny w ofensywie. Włączał się do ataków, dośrodkowywał, stwarzał zagrożenie pod bramką rywali.
Legia zapłaciła rok temu 400 tysięcy euro za Juranovicia. Dzisiaj Chorwat jest wart co najmniej pięć-sześć razy tyle. Jeśli jego drużyna narodowa zajdzie daleko w turnieju, a on nie straci miejsca w podstawowym składzie, to za chwilę do stolicy Polski zaczną spływać wysokie oferty i trudno będzie go utrzymać. Tak czy siak, mistrzowie Polski zrobili na nim świetny interes, bo podniósł poziom sportowy i za chwilę podreperuje klubowy skarbiec.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.