Juve do mistrzostwa potrzebuje tylko wpadki Napoli. Hit w Rzymie
25 kwietnia to dla Włochów dzień szczególny. Właśnie dziś obywatele tego kraju świętują rocznicę wyzwolenia od faszyzmu. Jednak dla kibiców piłkarskich nie to jest najważniejsze. A zwłaszcza dla sympatyków Juventusu.
Jeśli piłkarze Maurizio Sarriego przegrają lub zremisują z Romą, mistrzem Włoch zostanie Juventus
Stara Dama w niedzielę wygrała w prestiżowym starciu z Fiorentiną (2:1). Bardzo nerwowa była końcówka tego spotkania, ale turyńczycy narzekać nie mogą. Trzy wywalczone punkty dały im komfort w kontekście wywalczenia mistrzostwa Włoch, ale jeszcze nie pewność. To w poniedziałek kibice Bianconerich oraz podopieczni Massimiliano Allegriego będą mogli świętować.
Warunek jest tylko jeden – Napoli musi się potknąć w starciu z Romą. A zdaje się to dość prawdopodobne. Neapolitańczycy o „majstrze” mogą już jedynie śnić, natomiast rzymianie – mimo nie najlepszych wyników – pokazywali ostatnio charakter. Inna sprawa, że charakter ten nazywał się Francesco Totti. 39-latek zapewnił Giallorossim wygraną z Torino (dwa gole), a także remis z Atalantą (jedno trafienie). Najciekawsze jest, że w tych dwóch meczach na boisku spędził łącznie 16 minut.
Nie ma co się jednak spodziewać, że Totti wyjdzie dzisiaj na murawę Stadio Olimpico w pierwszym składzie Romy. Trener Luciano Spalletti nie wierzy, że weteran jest gotowy na kilkadziesiąt minut gry. Poza tym szkoleniowiec rzymian ma z 39-latkiem na pieńku. Jeśli jednak Spalletti znów będzie miał nosa pod koniec, to czapki z głów będzie można ściągać nie tylko przed Tottim, ale i przed nim.
Przejdźmy do Napoli. Niedawno jeszcze wydawało się, że po formie Vesuvianich z początku sezonu nic już nie zostało, jednak gracze Maurizio Sarriego rozbili w 34. kolejce Bolognę aż 6:0. W ten sposób piłkarze starali się wynagrodzić kibicom porażki z Interem i Udinese. Brzemienna w skutkach była zwłaszcza ta odniesiona na Stadio Friuli. Przypomnijmy, że czerwoną kartką został wówczas ukarany Gonzalo Higuain. Potem dodatkowo zdyskwalifikowano go na trzy spotkania.
Dziś najlepszy strzelec Serie A wróci na boisko. Pewne jest, że będzie głodny gry, a szczególnie zależeć mu będzie na poprawieniu swojego dorobku. Wprawdzie już teraz Argentyńczyk może śmiało zakładać koronę króla strzelców, ale z pewnością 28-latek chciałby zapisać się złotymi zgłoskami w historii calcio. Czy stać go na dogonienie Gino Rossettiego, który w sezonie 1928/1929 zdobył 36 goli? Część odpowiedzi na to pytanie poznamy dziś. Początek meczu AS Roma – SSC Napoli o godzinie 15:00.
W poniedziałek we Włoszech zostaną rozegrane jeszcze dwa spotkania. Hellas Werona z Pawłem Wszołkiem w składzie zagra u siebie z finalistą Pucharu Włoch – Milanem, natomiast Empoli Piotra Zielińskiego wybierze się na Stadio Alberto Braglia, by zmierzyć się z Carpi FC. Pomocnik Azzurrich oczywiście liczy na grę w pierwszym składzie. Między słupkami nie zobaczymy za to Łukasza Skorupskiego. Bramkarz w tym sezonie już z powodu kontuzji nie wystąpi.