Juventus kontynuuje pościg. Kolejna wygrana Starej Damy
We Włoszech nikt już chyba nie wątpi w to, że Juventus na dobre włączył się do walki o scudetto. W niedzielę piłkarze Starej Damy odnieśli siódme ligowe zwycięstwo z rzędu. Tym razem turyńczycy rozprawili się z Carpi FC (3:2).
Mario Mandżukić w niedzielnym meczu zdobył dwie bramki (foto: Grzegorz Wajda)
Przed spotkaniem z beniaminkiem w stolicy Piemontu panowały dobre nastroje. Jedynym problemem Starej Damy było wylosowanie Bayernu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Do dwumeczu z Bawarczykami jednak jeszcze daleko, dlatego podopieczni Massimiliano Allegriego skupili się na zmaganiach ligowych.
W ostatnim meczu przed przerwą świąteczną Bianconeri w delegacji mierzyli się z beniaminkiem – Carpi. Kamil Wilczek nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych, ale jego koledzy na początku meczu zdołali zaskoczyć przyjezdnych. W 15. minucie były zawodnik Juventusu, Marco Borriello, przedryblował Leonardo Bonucciego i pokonał Gianluigiego Buffona.
Odpowiedź Starej Damy była natychmiastowa. Trzy minuty później w polu karnym Carpi obronę zaczarował Mario Mandżukić i w taki oto sposób wyrównał stan rywalizacji:
Chorwat jeszcze w pierwszej połowie wyprowadził Juventus na prowadzenie. Niewiele przed zmianą stron na jego głowę idealnie dośrodkował Patrice Evra, a napastnikowi nie pozostało nic innego, jak trafić do siatki rywala.
Po zmianie stron Juventus nie zamierzał poprzestawać na minimalnym prowadzeniu. Znakomite, dalekie podanie w kierunku Paula Pogby posłał Claudio Marchio, a Francuz strzelił nad bramkarzem Carpi i zrobiło się 3:1 dla Bianconerich.
Kilkanaście minut później piłka ponownie znalazła się w siatce bramki gospodarzy, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej u wprowadzonego niewiele wcześniej Daniele Ruganiego. W doliczonym czasie gry wydawało się już, że wynik się nie zmieni, ale niefortunną interwencję zaliczył Bonucci. Obrońca Juventusu chciał wybić piłkę, ale zamiast tego skierował ją do bramki strzeżonej przez Buffona. Słaba postawa piłkarzy w końcówce bardzo zdenerwowała Allegriego.
Nie zmieniło to jednak faktu, że turyńczycy odnieśli siódme ligowe zwycięstwo z rzędu. W następnym spotkaniu zmierzą się z Hellasem Werona.