Serię gier siódmej kolejki Serie A kończyło hitowe starcie Interu Mediolan z Juventusem. Po ekscytującym meczu „Stara Dama” pokonała Nerazzurrich 2:1 i – tym samym – podopieczni Maurizio Sarriego uplasowali się na samym szczycie tabeli.
Jak na hitowe starcie przystało – działo się już od pierwszych chwil meczu. Zaledwie w czwartej minucie Juventus objął prowadzenie. Miralem Pjanić zagrał długą prostopadłą piłkę do Paulo Dybali. Argentyńczyk przebiegł z nią kilka metrów, po czym zdecydował się oddać strzał lewą nogą. Źle ustawiony Samir Handanović nie zdołał sparować futbolówki i na tablicy wyników pod herbem „Starej Damy’ pojawiła się jedynka.
Pięć minut później Cristiano Ronaldo otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, ściął do środka i huknął na bramkę, jednak minimalnie zabrakło precyzji, bowiem futbolówka zatrzymała się na poprzeczce.
Po dziesięciominutowym szturmie goście do głosu doszli wybrańcy Antonio Conte. W 16. minucie piłka przypadkowo odbiła się od ręki Matthijsa De Lighta w polu karnym. Sędzia Andrea Rochhi nie miał wątpliwości – rzut karny, choć sytuacja z perspektywy boiska nie była jednoznaczna. Całość zweryfikował system VAR i dopiero na powtórce slow motion można było dostrzec, że rzeczywiście wskazanie na wapno przez arbitra było słuszną decyzją. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Lautaro Martinez, który pewnym strzałem pokonał Wojciecha Szczęsnego mimo iż polski bramkarz wyczuł jego intencje.
Kolejne minuty to ponowna przewaga podopiecznych Maurizio Sarriego. Juventus skutecznie napierał na defensywę Nerrazrrich, gdyż w w 41. minucie piłka zatrzepotała w bramce strzeżonej przez Handanovicia po raz drugi. Cristiano Ronaldo otrzymał piłkę na wolne pole tuż przed polem karnym od Paulo Dybali i z zimną krwią skutecznie wykończył akcję. Radość kibiców i zawodników „Starej Damy” ukrócił sędzia Rochhi, który anulował gola ze względu na minimalną, pozycję spaloną w wykonaniu Dybali.
W drugiej połowie spotkania intensywność zdecydowanie spadła w porównaniu z pierwszymi czterdziestoma pięcioma minutami. Jednak w kwestii dominacji na murawie nie zmieniło się nic – to Juventus prowadził grę i strzelał na bramkę. Próbował Bernardeschi, próbował Dybala, próbował Ronaldo, jednak za każdym razem piłka lądowała albo wprost w rękach Samira Handanovicia, albo daleko poza bramką.
Wraz z upływem czasu topniała przewaga Juventusu i – tym samym – mecz stawał się coraz bardziej wyrównany. W 69. minucie Matia Vecino oddał strzał tuż sprzed pola karnego, piłka w trakcie lotu odbiła się od De Lighta, Wojciech Szczęsny w obliczu takiego obrotu spraw był bezradny, jednak ostatecznie futbolówka swój taniec zakończyła na słupku i rzucie rożnym.
Jedenaście minut później Juventus ponownie objął prowadzenie. Po rozegraniu zespołowej akcji piłkę na wolne pole otrzymał Gonzalo Higuain, który z właściwą dla siebie precyzją umieścił piłkę w siatce. Inter, nie mając już nic do stracenia, rzucił się do ofensywy, czego efektem był groźny strzał Miatiasa Vecino z bliskiej odległości, z którym poradził sobie Wojciech Szczęsny, ratując swój zespół przed utratą bramki. Koniec końców do ostatniego gwizdka Gianluci Rochhiego wynik nie uległ zmianie i to Juventus mógł cieszyć się ze zwycięstwa i nie tylko. Pokonując Inter 2:1 „Stara Dama” wyprzedziła na szczycie tabeli Serie A podopiecznych Antonio Conte.