Klasyk ligi włoskiej dla Juventusu. Podopieczni Massimiliano Allegriego pokonali na swoim terenie Milan (2:1), zdobywając gola na wagę trzech punktów w szóstej minucie doliczonego czasu gry.
Buffon dał się pokonać tuż przed końcem pierwszej połowy (fot. Łukasz Skwiot)
Za dość zdecydowanego faworyta piątkowego starcia w Turynie uważano gospodarzy, którzy pewnym krokiem zmierzają po mistrzostwo Włoch. Na ich drodze stanął borykający się ze swoimi problemami Milan, który wciąż nie może nawiązać do dni minionej chwały.
Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami, Juventus od początku zyskał przewagę. Kibice na otwarcie wyniku musieli jednak czekać przez pół godziny. Dopiero bowiem w 30. minucie na listę strzelców wpisał się Mehdi Benatia, który najpierw zaliczył przechwyt na środku boiska, a następnie popędził w pole karne Milanu, gdzie po otrzymaniu dobrego podania, zgasił piłkę na klatce piersiowej i uderzył nie do obrony.
Goście nie złożyli jednak broni i jeszcze przed przerwą udało się im doprowadzić do wyrównania. Szybki kontratak swojej drużyny i dobre podanie Gerard Deulofeu wykorzystał Carlos Bacca, który posła futbolówkę między nogami Gianluigiego Buffona.
W drugiej połowie Starej Damy robili co mogli, by ponownie wyjść na prowadzenie, jednak Gianluigi Donnarumma dzielnie stawiał czoła napastnikom rywal i wydawało się, że nie da się pokonać po raz drugi.
W doliczonym czasie gry De Sciglio zagrał jednak ręką we własnym polu karnym i sędzia wskazała na „wapno”. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Paulo Dybala i to Juventus mógł się po końcowym gwizdku ze zwycięstwa.