Juventus Stadium, czyli miejsce, gdzie Glik jeździ na sankach
W sobotę na Juventus Stadium odbędzie się wielkie piłkarskie święto, czyli derby Turynu. Jednym z głównych aktorów będzie kapitan Torino, Kamil Glik. Kibice mistrza Włoch dobrze go pamiętają.
Kamil Glik często gra bardzo twardo. W sobotę będzie miał ku temu idealną okazję (foto: Łukasz Skwiot)
Polski obrońca jest lubiany w stolicy Piemontu. Glika w działaniach wspiera jednak jedynie bordowa część Turynu. Fani Juventusu raczej nie darzą 27-latka szczególnym szacunkiem. Niektórzy z nich wciąż pamiętają „sanki”, jakie zafundował w 2012 roku Emanuele Giaccheriniemu. Polak musiał wówczas opuścić boisko, a po spotkaniu przekonywał, że wcale nie zasłużył na czerwoną kartkę.
Glik podzielił wówczas Turyn. Dla kibiców Granaty stał się bohaterem, natomiast juventini przestali przymykać oko na boiskowe przewinienia reprezentanta Polski.
Glika jednak nigdy szczególnie nie obchodziło, czy ma dobrą opinię wśród fanów Starej Damy. Polak wielokrotnie podkreślał, że tylko Torino FC jest bliskie jego sercu. W sobotni wczesny wieczór kadrowicz Adama Nawałki po raz kolejny będzie mógł udowodnić, że nie odstawia nogi. Derby della Mole z pewnością będą pełne walki, w dodatku goście wcale nie będą stać na straconej pozycji. W tabeli to oni są nieco wyżej, a Bianconeri wciąż grają w kratkę. Problemem ekipy Glika jest jednak to, że po raz ostatni wygrała ponad miesiąc temu.
Niektórzy uważają, że część winy za to ponosi kapitan Torino, który może być nieco przemęczony. W końcu ma za sobą dziesięć pełnych spotkań w lidze, a na kadrę też nie jeździł po to, by odpoczywać. Pozycja Polaka w składzie Granaty jest jednak niepodważalna.
– Nie sądzę, by można było mówić o zmęczeniu na tym etapie sezonu. Na przykład Chiellini i Bonucci prawie zawsze grają dla Juventusu i reprezentacji Włoch. Co do Glika – nie ma o czym dyskutować – ocenia były defensor Torino, Enzio Rossi.
Polak nie musi się obawiać usadzenia na ławce. Jak Granata pod jego przywództwem spisze się w Derby della Mole, przekonamy się w sobotę. Początek wielkiego starciu u podnóża Alp o godzinie 18.