Od tego, jak szczelny mur postawi Juventus przed Realem, zależą losy rywalizacji w półfinale Ligi Mistrzów. Nastawiona na odbieranie turyńska BBC nie ma sobie równych w Europie. Czy jednak jej siła wystarczy na Królewskich, którzy odpowiedzą z mocą stacji nadawczej o nieograniczonym zasięgu?
Giorgio Chiellini to ostoja defensywy Juventusu (foto: G.Wajda)
Juventus od czterech sezonów najskuteczniej broni we Włoszech. Nieprzypadkowo wygrywa tytuł za tytułem, wprawiając krajową konkurencję w coraz większe kompleksy. Mecze, w których traci więcej niż jednego gola, należą do takiej rzadkości, że na dłużej pozostają w pamięci. W tym sezonie zdarzyło się to zaledwie cztery razy: z Romą i Ceseną w Serie A, z Olympiakosem w Lidze Mistrzów i Fiorentiną w Pucharze Włoch, ale i tak tylko w ostatnim z wymienionych wyjątków ostatecznie przegrał. Ta sama, ale nie taka sama (wtedy z Giuseppe Rossim) Fiorentina pokarała Juve jeszcze surowiej 20 października 2013 roku. Odesłała go do domu z bagażem czterech goli. Od tamtego czasu nikt Starej Damy nie spoliczkował nawet trzykrotnie.
(…) C jak Chiellini
Poczciwy Giorgio, a raczej Giorgione. Niby szanowany, ale też traktowany z przymrużeniem oka. Co innym w Juventusie nie przystoi (nas przykład kłująca w oczy techniczna toporność), jemu uchodzi. Niepasujący do wyższych sfer. Niemający tej ogłady i bez klasycznego wychowania piłkarskiego. Trochę kwadratowy i kanciasty. Kiedy przyjmuje piłkę, nie wiadomo, czy zaraz mu nie odskoczy i nie będzie się ratował przed stratą desperackim wślizgiem, a jak wślizgiem, to faulem, a jak faulem, to kartką. Jeśli podaje, to w taki jakiś drewniany sposób, cały czas w strachu, żeby nie kopnąć za mocno, w aut, w trybuny. Pochodzi jakby z innej fabryki. W której producent bardziej przyłożył się do silnika (serce, charakter) niż do wykończenia i detalu (wrażenie artystyczne).
Tomasz LIPIŃSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”