Juventus w poprzedniej kolejce na chwilę zapomniał, jak skutecznie gra się w piłkę. W niedzielę jednak się odkuł, pokonując w Turynie stołeczne Lazio (2:0).
Massimiliano Allegri może być zadowolony po dzisiejszym meczu (fot. Grzegorz Wajda)
Stara Dama przed tygodniem pojechała do Florencji, gdzie nie sprostała Fiorentinie (1:2). Nie jest to jednak określenie, które w pełni oddaje przebieg meczu. Bianconeri byli zagubieni, brakowało w ich grze pomysłowości. Natomiast Viola była pobudzona i w żadnym wypadku nie okazywała strachu mistrzom Włoch.
W niedzielę nie mogło być mowy o ulgowym traktowaniu Lazio przez zawodników Massimiliano Allegriego. Trener ustawił drużynę bardzo ofensywnie, o czym najlepiej świadczyła formacja ofensywna. Jednocześnie na boisku przebywali Juan Cuadrado, Gonzalo Higuain, Paulo Dybala i Mario Mandżukić. Już po kilku minutach Chorwat zgrał przed polem karnym rywala piłkę do Argentyńczyka. Dybala uderzył lewą nogą od razu, a Federico Marchetti mógł tylko zakląć pod nosem, ponieważ futbolówka po jego rękawicy wpadła do siatki.
Po kwadransie z haczykiem mistrzowie Włoch prowadzili już 2:0. Tym razem dośrodkowanie w pole karne posłał Cuadrado, a przed bramkarzem znalazł się Higuain. Argentyński snajper wystawił nogę, a piłkę zakończyła swój lot w bramce.
Juventus spokojnie mógł się skupić na utrzymywaniu przewagi i sporadycznym atakowaniu Lazio. Swoje okazje bramkowy mieli m.in. Dybala czy Leonardo Bonucci. Pierwszy z nich, gdyby był bardziej skuteczny, mógłby zaliczyć nawet hattricka. W 82. minucie opuścił jednak boisko nie do końca zadowolony ze swojego występu.
Wkrótce sędzia gwizdnął po raz ostatni i Juventus powiększył swoją przewagę nad Romą do czterech punktów. Giallorossi wieczorem zmierzą się z Cagliari.