Nie było niespodzianki w Turynie w ostatnim sobotnim meczu ligi włoskiej. Juventus wywiązał się z roli faworyta i zwyciężając (2:1) umocnił się na pozycji lidera tabeli.
Cristiano Ronaldo nie zwalnia tempa (fot. Reuters)
To miało być starcie dwóch polskich bramkarzy. W ekipie Juventusu Wojciech Szczęsny, musiał jednak obejść się smakiem, a jego miejsce w bramce Starej Damy zajął Gianluigi Buffon, natomiast po drugiej strony barykady pewniakiem był Łukasz Skorupski. Obaj skapitulowali jeszcze przed przerwą, a jako pierwszy do własnej musiał zajrzeć golkiper Bolonii.
Wynik spotkania w 19. minucie otworzył niezawodny Cristiano Ronaldo, który wpadł z piłką w pole karne i zdecydował się na strzał. Portugalczyk przymierzył w kierunku bliższego słupka, a chociaż Skorupski stał w tamtym miejscu, to i tak nie zdołał uchronić swojej drużyny przed utratą gola. Wydaje się, że reprezentant Polski powinien spisać się znaczenie lepiej.
Radość gospodarzy nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ już w 26. minucie Bolonia odpowiedziała. Futbolówkę w polu karnym Juventusu zdołał przejąć Danilo, który miał nieco miejsca i zdecydował się na uderzenie. Huknął z całej siły i chociaż Buffon wyciągnął się jak długi, to nie zdołał obronić.
Bolonia w pierwszej połowie dzielnie stawiała czoła faworytowi, jednak tuż po zmianie stron w ekipie gości doszło do poważnej zapaści, która rozpoczęła się sporym błędem Roberto Soriano we własnym polu karnym. Po kiepskim wybiciu piłki, wprost pod nogi Ronaldo, futbolówka trafiła finalnie do Miralema Pjanica, a ten mając przed sobą całą bramkę, po prostu nie mógł się pomylić.
25 – In the 3 points for a win era (since 1994/95) only
Druga stracona bramka pozbawiła gości chęci do gry, a nerwy zaczęły pętać im nogi. Wydawało się, że Juventus powinien to wykorzystać i trzecim trafieniem przypieczętować swoje zwycięstwo. Znakomicie w bramce Bolonii spisywał się jednak Łukasz Skorupski, który przynajmniej w kilku przypadkach ratował swój zespół przed utratą kolejnych bramek, w pełni rehabilitując się za niepewną interwencję z pierwszej części meczu.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i to Juventus zainkasował trzy punkty. Bolonia walczyła dzielnie, Skorupski dwoił się i troił, ale to było za mało, by wywieźć z Allianz Stadium choćby jedno „oczko”.