Choć polska reprezentacja potrafiła momentami wyraźnie zdominować włoskich gości, Azzurri z ziemi polskiej do włoskiej udadzą się w znakomitych nastrojach. Polska przegrała z Włochami 0:2 (0:1).
Przed piątkowym meczem sporo mówiło się o strojach, orzełku, zarobkowaniu piłkarskiego związku i stadionie, ale niewiele uwagi poświęcano aspektom sportowym. Podobno właśnie dzięki temu nasze, skądinąd Orły, miały spokojne głowy i ułatwione przygotowania do polsko – włoskiej potyczki. Do Polski przyleciała jedna z najsilniejszych ekip na świecie, eksperci nie przewidywali odpuszczania z jej strony, więc test miał być pierwszym, prawdziwym sprawdzianem możliwości biało – czerwonej kadry. Na jak wiele stać polską ekipę?
Wydaje się, że stać ją na… wszystko. Wskazuje na to bynajmniej przebieg meczu. Biało – czerwoni na murawę wybiegli pozbawieni bojaźni, w szatni meczu nie przegrali na pewno. Ba, kilkakrotnie imponowali skutecznymi i efektownymi zagraniami „do przodu”, potrafili chwilami aktualnie siódmej kadrze narodowej świata narzucić swoje tempo i „przycisnąć” ją na ich połowie. Problem w tym jednak, że w takich momentach trzeba strzelać gole. Włosi znani są z tego, że do sytuacji pod swoją bramką raczej nie dopuszczają, więc gdy takie już się przytrafiają, trzeba wykorzystywać je z zimną krwią bezlitosnego zabójcy. W pierwszej połowie zabójcą nie okazał się Peszko, więc fachu nauczył go chwilę później Balotelli. Napastnik Manchesteru City wykorzystał infantylną stratę Obraniaka i gapiostwo Szczęsnego. Pierwsza połowa dla przyjezdnych, choć jej przebieg na to nie wskazywał.
O ile jednak w pierwszej połowie byliśmy w stanie wspiąć się na poziom prezentowany przez Włochów, o tyle w drugiej części gry zawiedliśmy na całej linii. Gra biało – czerwonych była niemrawa, podopieczni Franciszka Smudy nie byli praktycznie w stanie stworzyć sobie strzeleckiej sytuacji. Oprócz tego w świętego Mikołaja postanowił zabawić się nasz blok defensywny. Głowacki do spółki z Wawrzyniakiem zaprosili do strzału Pazziniego, a ten skierował piłkę do siatki między nogami Szczęsnego. Na delikatne rozjaśnienie obrazu miał jeszcze w końcówce szansę Jakub Błaszczykowski, jednak kapitan polskiej kadry rzut karny wykonał w stylu juniora młodszego. Nawet gdyby piłka wpadła jednak do siatki, nikt nie piałby zapewne z zachwytu.
Kolejny mecz Polacy rozegrają we wtorek. Przeciwnikiem naszej kadry będzie reprezentacja Węgier.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.