Kamil Glik rozgrywa najlepszy sezon w swojej karierze. Obrońca Torino znakomicie spisuje się z rozgrywkach Serie A i nic dziwnego, że zaczęły się nim interesować większe i bogatsze kluby. Czy jest więc szansa na to, by reprezentant Polski zmienił w najbliższym czasie otoczenie?
Włoskie media poinformowały przed kilkoma dniami, że Glik znajduje się m.in. na liście życzeń Arsene’a Wengera, menedżera Arsenalu. Kanonierzy zamierzają w lecie poważnie wzmocnić swoją formację obronną, a jednym z tych zawodników, którzy są bardzo wysoko notowani na Emirates Stadium jest właśnie Polak.
Jak się jednak okazało, w Turynie nikt nie chce nawet słyszeć o sprzedaży Glika. Głos w sprawie zabrał sam Urbano Cairo, prezydent klubu. – Kamil i Matteo (Darmian – red.) nie są na sprzedaż – powiedział sternik Torino, którego cytuje serwis libero.it.
– Obaj czują się w naszym klubie bardzo dobrze i są w nim szczęśliwi. Jeśli ktoś będzie chciał odejść, to będzie musiał się do mnie pofatygować i powiedzieć mi to prosto w twarz. Powiedzieć, że chciałby spróbować czegoś nowego. Wtedy zgodzę się na transfer – dodał Urbano.
Tyle oficjalny komunikat. Jak jednak wiadomo, nie ma piłkarzy „nie na sprzedaż”, a wszystko zależy od ceny. Glika wycenia się obecnie na około 10-15 milinów euro, co dla ewentualnego kupca – w tym przypadku Arsenalu nie jest zbyt wygórowaną ceną.