Gdy jako nastolatek przyszedł do Bayernu Monachium, był wielką niewiadomą. Teraz wydaje się niemal pewne, że Alphonso Davies ma szansę zostać wielką gwiazdą, prawdopodobnie najlepszym bocznym obrońcą świata.
MARCIN HARASIMOWICZ
LOS ANGELES
To nowy Marcelo – fachowcy piali z zachwytu po znakomitym występie młodego reprezentanta Kanady w spotkaniu Champions League z Chelsea. Bayern udzielił The Blues srogiej lekcji futbolu, a Fonzie – jak został nazwany jeszcze w czasach, gdy występował w Major League Soccer, na cześć bohatera popularnego serialu „Happy Days” – odegrał pierwszoplanową rolę. Nie tylko zanotował świetną asystę (do Roberta Lewandowskiego), ale miał 100 (sto!) procent udanych wślizgów, 91 procent dokładności podań i osiem odbiorów! Do tego regularnie wyprzedzał rywali, skutecznie pchając akcje Bawarczyków do przodu. Po końcowym gwizdku zachwyceni niemieccy kibice skandowali jego przydomek, a Lewy popchnął 19-letniego, nieśmiałego kolegę z zespołu, aby podziękował im za doping. – Davies terroryzował Chelsea na prawej stronie. Tym samym ogłosił publicznie swoje przybycie na największą scenę – pisał „Daily Telegraph”. Co ciekawe, po meczu przyznał, że… jego ojciec jest fanem Chelsea! Czy to wyznanie cofnęło go pamięcią do dzieciństwa i zarazem wspomnień nie zawsze miłych?
Uśmiech fortuny
Urodził się w Ghanie, skąd pochodzi wiele piłkarskich talentów. Najwcześniejsze lata dzieciństwa spędził tam w obozie dla uchodźców, w głodzie i brudzie, dramatycznie trudnych warunkach, gdzie widział, jak ludzie obok niego chorują i umierają. Podobnie jak obecny MVP ligi NBA Giannis Antetokoumpo miał minimalne szanse na normalne życie, a co dopiero na karierę w brutalnym świecie zawodowego sportu. Do Daviesa uśmiechnęła się jednak fortuna, gdyż jako dziecko wylądował w Kanadzie w ramach programu przesiedleńczego. – Nie pamiętam zbyt wiele z tamtego czasu, bo byłem małym dzieckiem – mówił mi rok temu, gdy robiłem z nim ekskluzywny wywiad do światowej edycji „FourFourTwo”. – Kanada dała mi jednak wszystko. Tam się wychowałem i otrzymałem edukację. Jestem za to bardzo wdzięczny. Chociaż urodziłem się w Ghanie, Kanada ukształtowała mnie jako sportowca i człowieka. Jestem dumny z faktu bycia obywatelem tego kraju.
Zaczynał w amatorskich rozgrywkach w Edmonton, gdzie szybko został wypatrzony przez skautów i już jako 15-latek zadebiutował w Vancouver Whitecaps, stając się drugim najmłodszym piłkarzem w historii MLS – zaraz po kreowanym niegdyś na drugiego Pelego, Freddym Adu. W przeciwieństwie jednak do piłkarza, który po latach szukał zatrudnienia nawet w Sandecji Nowy Sącz, jego kariera błyskawicznie nabrała przyspieszenia i nie zatrzymała się do dziś. To właśnie szybkość zawsze wyróżniała przebojowego nastolatka, który w barwach Whitecaps popisywał się efektownymi dryblingami i akcjami, w których wręcz upokarzał rywali.
– Byłem najmłodszy w zespole, ale nie dostawałem taryfy ulgowej. Nawet na treningach koledzy z zespołu ostro wchodzili wślizgami, przepychali mnie, uczyli męskiej gry. Musiałem się do tego przyzwyczaić. Takie nastawienie szybko jednak zaprocentowało. Musiałem stać się na boisku mężczyzną – tłumaczył Davies.
Niewiarygodna okazja
Dlatego już jako osiemnastolatek miał na koncie 100 występów w MLS! Kwestią czasu było, kiedy wyląduje w jednej z najlepszych lig świata. Chciały go Liverpool, Manchester United i Chelsea, ale najbardziej konkretny okazał się Bayern Monachium, wykładając 13,5 miliona dolarów (kwota transferu z bonusami może wzrosnąć do 22 milionów), co wtedy wydawało się kwotą szokującą. Dziś wydaje się niewiarygodną okazją. Gdy transfer Daviesa dochodził do skutku, poprosiłem o opinię Zlatana Ibrahimovicia, wówczas zawodnika LA Galaxy.
– To bardzo dobry zawodnik, w przeciwnym razie nie trafiłby do Bayernu. Ten klub nie kupuje słabych piłkarzy. Jeśli Davies przypadł im do gustu, znaczy, że widzą w nim materiał na wielkiego gracza. Mam tylko nadzieję, że jest gotowy na to wyzwanie. W Monachium będzie bardzo samotny, a rywalizacja – ogromna. Musi więc być silny psychicznie, gdy zobaczy przeciwko sobie czołowych piłkarzy świata, nie może im okazywać za dużo respektu. Wybiera się do Monachium nieprzypadkowo, zostanie częścią bardzo mocnego zespołu i teraz od niego zależy, czy udowodni swoją wartość. Widzę jednak, że ma przed sobą wspaniałą przyszłość – mówił wtedy Ibra. I jak nie ufać słynnemu Szwedowi? Przepowiednia sprawdziła się w stu procentach.
Z Daviesem rozmawiałem w trakcie jego ostatniego miesiąca spędzonego w Vancouver. Szef public relations zespołu Whitecaps przedstawił mnie, a młody piłkarz z lekką nieśmiałością grzecznie się przywitał.
– Dla młodego chłopaka wychowanego w Kanadzie transfer do Bayernu to wielka sprawa, spełnienie marzenia – mówił wtedy ze szczerym uśmiechem na ustach. – Zawsze podziwiałem Thiago Alcantarę, który jest pomocnikiem o niebywałej technice. Fakt, że teraz zagramy w jednym zespole wydaje się wręcz nierealny.
Niepodważalna pozycja
W Monachium miał początkowo uczyć się od sławniejszych kolegów, ale już na początku pierwszego, pełnego sezonu w barwach Bayernu wyglądał tak obiecująco, że nowy trener Hansi Flick przesunął Davida Alabę z lewej strony na środek obrony po to tylko, aby zrobić miejsce dla 19-letniego Kanadyjczyka.
– Davies idealnie pasuje do roli lewego obrońcy. Ze swoją szybkością daje nam nie tylko dynamikę w ataku, ale potrafi bez problemów wrócić do krycia, do tego znakomicie podaje – chwali podopiecznego Flick. Davies ma już na koncie cztery asysty w Bundeslidze, jego pozycja w wyjściowej jedenastce obecnie nie podlega dyskusji. Nie brakuje fachowców, którzy niedawny renesans formy Bayernu wiążą w dużej mierze z czyniącym gigantyczne postępy nastolatkiem. – On już jest jednym z najlepszych lewych obrońców świata. Przyszłość należy do niego – piszą niemieckie media.
Sam Davies zachowuje pokorę. Jednym z jego największych marzeń jest poprowadzenie reprezentacji Kraju Klonowego Liścia do mundialu w 2022 roku. Na kolejnym Kanada zagra na pewno, bo będzie wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem jego gospodarzem. Drużyna narodowa tego kraju po raz ostatni wystąpiła na mundialu w 1986 roku, gdy po meksykańskich boiskach biegał jeszcze obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek, a liderem zespołu był niedawny szef Alphonso, dyrektor sportowy Whitecaps – Bob Lenarduzzi.
– Mamy dużo młodych talentów, powinniśmy pojechać na najbliższe finały mistrzostw świata – zapewniał Davies. Wtedy jego gwiazda będzie zapewne świecić już najjaśniejszym blaskiem.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 10/2020)
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.