W sobotę Tottenham zmierzy się z Liverpoolem prowadzonym przez Juergena Kloppa. Harry Kane nie obawia tzw. efektu miotły i wierzy, że londyńczycy zdobędą trzy punkty.
Harry Kane wierzy w swoją drużynę
Podopieczni Mauricio Pochettino przegrali w tym sezonie tylko raz – w pierwszej kolejce z Manchesterem United. W następnych siedmiu spotkaniach Lilywhites zdobyli 13 oczek, dzięki czemu zajmują w tabeli ósme miejsce.
Tymczasem z Liverpool FC zwolniono ostatnio Brendana Rodgersa, a jego miejsce zajął Juergen Klopp. Czy Kane obawia się The Reds pod wodzą niemieckiego szkoleniowca?
– W pierwszych kilku meczach wszyscy chcą zaimponować nowemu trenerowi, prawdopodobnie będą więc o jakieś pięć procent silniejsi niż zwykle – przepowiada napastnik Spurs. – My jednak dystansowaliśmy każdy zespół, z którym w tym sezonie graliśmy, a to znak, że odpowiednio realizujemy założenia taktyczne menedżera i jesteśmy w dobrej formie. Tak właśnie musimy grać w sobotę. Oczywiście Liverpool, z nowym menedżerem, również będzie chciał wygrać. My jednak wiemy, co mamy robić – dodaje 22-latek, który wraz z reprezentacją Anglii świętował awans do mistrzostw Europy. Synowie Albionu wygrali wszystkie dziesięć spotkań w eliminacjach.
Czy ligowy zespół Kane’a spisze się równie dobrze co reprezentacja? Starcie Spurs z Liverpoolem zostanie rozegrane w najbliższą sobotę na White Hart Lane.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.