Dziesięć goli zobaczyli kibice na Camp Nou w niedzielny wieczór. Osiem z nich strzelili piłkarze Barcelony, która rozgromiła przed własną publicznością Hueskę aż (8:2).
Barcelona nie dała żadnych szans rywalowi (fot. Albert Gea / Reuters)
Przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że podopieczni Ernesto Valverde nie będą mieli absolutnie żadnych problemów z tym, by odprawić z kwitkiem beniaminka. Co więcej, trenerowi zarzucano, że ten nie zdecydował się na dokonanie w drużynie większej liczby roszad, dając odpocząć najbardziej eksploatowanym piłkarzom.
Grająca w swoim wyjściowym garniturze Barcelona nie weszła jednak zbyt dobrze w spotkanie i już w trzeciej minucie została za to skarcona golem Cucho.
Musiała minął dłuższa chwila zanim gospodarze otrząsnęli się po początkowym ciosie, ale kiedy już doszli do głosu, to zawodnicy Hueski nie za bardzo wiedzieli co się dzieje na boisku. Między 16. a 39. minutą piłkę do siatki kierowali kolejno Leo Messi, Jorge Pulido, który pokonał własnego bramkarza, a także Luis Suarez.
Barcelona weszła na odpowiednie obroty i goście mogli zacząć się obawiać, czy wyjazd na Camp Nou nie zakończy się dla nich jakąś kompletą katastrofą. I kiedy nikt się tego nie spodziewał, beniaminek jeszcze przed przerwą zdołał złapać kontakt z dużo bardziej utytułowanym przeciwnikiem. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Alex Gallar, który się nie pomylił i na przerwą goście mogli schodzić w całkiem dobrym humorach, mimo tego, że przegrywali.
Pokazanie bykowi czerwonej płachty nie opłaciło się ostatecznie graczom Hueski, ponieważ w drugiej części spotkania na boisku dominowała już tylko jedna drużyna. Katalończycy od razu „wsiedli” na rywala i nie trzeba było zbyt długo czekać, by obronne zasieki gości zostały obrócone w pył.
Festiwal strzelecki Barcelony po przerwie rozpoczął Ousmane Dembele, który wykorzystał dokładne podanie od Suareza, wpadł w pole karne i idealnie przymierzył w kierunku dalszego słupka.
Beniaminek nie zdołał się otrząsnąć po tym ciosie, a już leżała na deskach po kolejnym. Tym razem zadał go Ivan Rakitić, ale gospodarzom wciąż było mało, wciąż byli nienasyceni. Efekt tego łatwo było przewidzieć, ponieważ w 61. minucie kolejnego gola dorzucił Messi, na 7:2 podwyższył Jordi Alba, a wynik spotkania ustalił ostatecznie Suarez, który pewnie wykonał rzut karny w doliczonym czasie gry.
„Duma Katalonii” nie miała litości dla przeciwnika, aplikując mu aż siedem bramek. Huesca powalczyła w pierwszej połowie, spróbowała pogłaskać lwa po łbie w jego jaskini, ale kiedy zaczęło się granie na poważnie, w mig mogliśmy zobaczyć, kto jest faworytem do mistrzostwa, a kto będzie walczył o uniknięcie degradacji.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.