Cóż za dramaturgia spotkania w Mediolanie! Piłkarze AC Milan dominowali zawodników AS Romy i przez większość spotkania byli na prowadzeniu. Jednak wystarczyły moment dekoncentracji w końcówce i Roma strzeliła dwa gole w końcówce, a tym samym wywiozła punkt z San Siro! Cały mecz w barwach gości rozegrał Nicola Zalewski.
Oba zespoły miały świadomość rangi tego spotkania i jak cenne na koniec sezonu mogą się okazać trzy punkty zdobyte w tym starciu. W pierwszych dwudziestu minutach meczu żadna z drużyn nie zdecydowała się zagrać odważniej i poszukać swoich okazji na zdobycie bramki. Znacznie częściej przy piłce byli gospodarze (76% posiadania piłki w pierwszym kwadransie gry), ale w ich grze nie było szybkości i dokładności, a defensywa Romy z każdą akcją ofensywną mistrzów Włoch radziła sobie bardzo dobrze w tym okresie rywalizacji.
W pierwszej połowie spotkania mieliśmy bardzo mało klarownych okazji na gola w deszczowym Mediolanie. Natomiast sporo było walki pomiędzy zawodnikami obu drużyn i przewinień. Pierwszą konkretną sytuację na zdobycie bramki mieli gospodarze w 29. minucie rywalizacji. Wtedy na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Brahim Diaz, ale piłkę na rzut rożny dobrze sparował Rui Patricio. Portugalski bramkarz Romy jednak chwilę później nie dał rady zatrzymać strzału głową Pierre Kalulu, który świetnie wyszedł do piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sandro Tonaliego i strzelił swojego pierwszego gola w tym sezonie na boiskach Serie A.
Milan wydarzenia boiskowe w pierwszej części gry miał pod pełną kontrolą, nie pozwalając Romie na wyprowadzenie żadnego udanego kontrataku. Najlepszą okazję na gola goście mieli dopiero w 42. minucie gry, kiedy to Nicola Zalewski był bliski strzelenia gola po uderzeniu tuż zza pola karnego. Jednak nie potrafili realnie zagrozić w pierwszej połowie spotkania bramce strzeżonej przez Cipriana Tatarusanu. Milan chciał po prostu grać bardziej w piłkę i atakować pole karne rywala. Roma z kolei czekała na błędy rywala i swoje szanse na kontry, których w pierwszych czterdziestu pięciu minutach gry nie było praktycznie w ogóle.
Druga połowa mogła się świetnie rozpocząć dla gospodarzy, ale Rafael Leao nie wykorzystał swojej sytuacji i uderzył z lewego skrzydła wysoko ponad bramką w 47. minucie gry. Kilka minut później na uderzenie z dystansu zdecydował się Theo Hernandez, ale jego strzał umiejętnie wybronił Patricio. Roma z kolei zagrała nieco odważniej niż w pierwszej połowie i starała się doprowadzić do wyrównania, ale nie potrafiła sforsować dobrze spisującej się w niedzielny wieczór defensywy Milanu.
Milan postanowił wykorzystać nieporadność Romy i podwyższył prowadzenie. W 76. minucie gry Leao świetnie podał do rezerwowego Tomasso Pobegi, który wygrał pojedynek sam na sam z Patricio i posłał piłkę przy prawym słupku. Zespół z Rzymu w niedzielny wieczór był całkowicie bezradny i nie miał pomysłu na stworzenie zagrożenia pod bramką gospodarzy. Z kolei mediolańczycy szukali kolejnych sytuacji na gole. W 83. minucie z rzutu wolnego uderzał Oliver Giroud, ale jego strzał został zablokowany.
Roma jednak wykorzystała jednak swój jeden stały fragment i w 87. minucie gry strzelili gola kontaktowego. Lorenzo Pellegrini świetnie dośrodkował piłkę na głowę Rogera Ibaneza, a ten pokonał Tatarusanu i zagwarantował spore emocje w końcówce spotkania. Roma poszła za ciosem i w czwartej minucie doliczonego czasu gry doprowadzili do wyrównania! Nemanja Matić uderzał głową, ale jego strzał obronił Tatarusanu. Rumuński bramkarz jednak na dobitkę autorstwa Tammy’ego Abrahama był już bezradny. Zespół z Rzymu grał pragmatycznie przez większość spotkania, ale w końcówce wyprowadził dwa spore ciosy i wywozi z Mediolanu remis!
Mistrzowie Włoch mają czego żałować, gdyż byli dzisiaj drużyną lepszą, ale na własne życzenie stracili dwa punkty i ich strata do liderującego Napoli wynosi siedem punktów. Cały mecz w barwach gości rozegrał Nicola Zalewski, który otrzymał żółtą kartkę i był jednym z jedenastu graczy ukaranych kartką przez sędziego w niedzielny wieczór.