Takie mecze w PKO BP Ekstraklasie chcemy oglądać jak najczęściej! Śląsk Wrocław zremisował na własnym boisku z Lechem Poznań 3:3.
Dani Ramirez i Pedro Tiba (400mm.pl)
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego można było spodziewać się bardzo wyrównanego i ofensywnego spotkania. Pierwsze fragmenty spotkania były spełnieniem oczekiwań – w 7. minucie jako pierwszy w tym spotkaniu do siatki trafił Mikael Ishak, szwedzki napastnik wykończył świetną akcję całego zespołu i wpakował futbolówkę do siatki. Radość Lecha nie trwała zbyt długo, pięć minut później Piotr Celeban uderzeniem głową pokonał Filipa Bednarka i doprowadził do wyrównania. Dwie minuty później fani z Wrocławia mieli powody do jeszcze większej radości, Mathieu Scalet wykorzystał zamieszanie pod bramką Lecha i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
Po pół godzinie gry Lech znów rozpoczął strzelanie. W 28. minucie Dani Ramirez trafił do siatki a cztery minuty później Ishak skompletował dublet, tym samym ponownie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.
Pierwsza połowa była genialna. Obie drużyny grały bardzo intensywnie i ofensywnie, byliśmy świadkami akcji od bramki do bramki, ani na moment gra nie była toczona w środkowej części boiska.
Po przerwie zawodnicy z Wrocławia zdołali wyrównać stan meczu. Lubambo Musonda został sfaulowany przez Tymoteusza Puchacza w polu karnym Lecha i arbiter podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej jedenaście metrów przed bramką podszedł Robert Pich i pewnym uderzeniem pokonał Bednarka. Więcej trafień w drugiej części spotkania nie widzieliśmy, jednak obie drużyny miały sporo sytuacji podbramkowych i oddały dużo uderzeń zza pola karnego.
Remis w meczu we Wrocławiu jest najbardziej sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Obie drużyny zagrały równo, nieustannie pchając swoje akcje do przodu – ani przez moment nie można było narzekać na nudne widowisko. Na chwilę obecną było to najlepsze spotkanie w trwającym sezonie PKO BP Ekstraklasy.
Lechici cały czas czekają na swoja pierwszą wygraną w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Piłkarze Dariusza Żurawia w trzech spotkaniach zdobyli raptem dwa punkty i plasują się w środku tabeli. Na innym biegunie jest Śląsk Wrocław, który aktualnie jest na pozycji lidera z siedmioma oczkami na swoim koncie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.