Na to spotkanie od wielu dni czekały całe Włochy, ale nie tylko. Starcie Juventusu z Romą zostało okrzyknięte hitem weekendu i jak się okazało, nie były to prognozy na wyrost. Piłkarze obu drużyn stworzyli kapitalne widowisko, a wszystko to przy niezwykle żywiołowo reagujących trybunach. Spotkanie wagi ciężkiej? Bez dwóch zdań.
Miłym akcentem meczu był występ Łukasza Skorupskiego. Polski bramkarz jeszcze w pierwszej połowie musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki, ale w obu przypadkach kapitulował po uderzeniach Carlosa Teveza z rzutów karnych. Pierwszy został podyktowany za zagranie ręką Maicona, a drugi za bezmyślny faul Miralema Pjanicia. Co ciekawe, oba te przewinienia następowały na granicy pola karnego Romy
Goście nie pozostawali dłużni Starej Damie. W 32. minucie Francesco Totti został powalony zapaśniczym ciosem na ziemię przez Stephana Lichtsteinera i arbiter Gianluca Rocchi po prostu musiał wskazać na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany, który po raz pierwszy w bieżącym sezonie ligowym pokonał Gigiego Buffona.
Jak już bramkarz Juventusu zaczął puszczać bramki, to od razu dwie. W 44. minucie Roma przeprowadziła piękną akcję, którą po genialnym podaniu Gervinho celnym strzałem wykończył Juan Manuel Iturbe.
Sędzia miał w tym meczu bardzo dużo pracy, o czym najlepiej świadczą trzy podyktowane rzuty karne oraz sześć pokazanych – tylko w pierwszej połowie – żółtych kartek. Świadkami tak wielkich emocji nie byliśmy już w drugiej części spotkania, ale kolejnego gola zobaczyliśmy.
W 86. minucie do piłki przed polem karnym dopadł Leonardo Bonucci, który nie zastanawiając się długo, huknął z woleja i nie dał Skorupskiemu żadnych szans na interwencje. Ależ trafienie włoskiego obrońcy!
To jednak nie był koniec emocji w Turynie. Tuż przed końcem spotkania na boisku doszło do ogromne zamieszania, po tym jak do gardeł skoczyli sobie Alvaro Morata i Kostas Manolas. Obaj panowie zostali wyrzuceni przez sędziego z boiska, a poziom emocji na boisku i trybunach sięgnął zenitu. Nie było to być może zbyt eleganckie zwieńczenie tego meczu, ale idealnie go podsumowujące.