Kapitan na każdą pogodę. Gwiazda Lechii oczekuje progresu
Rifet Kapić jest kapitanem Lechii Gdańsk od prawie dwóch lat i w tym czasie zdążył na biało-zielonym statku przeżyć każdy rodzaj piłkarskiego wiatru -porywistego w Fortuna I lidze, sztormu w PKO BP Ekstraklasie czy huraganu organizacyjno-finansowego.
W sezonie 2025/2026 bośniacki pomocnik liczy zatem na flautę i względny spokój na ekstraklasowych wodach.
Realne oczekiwania
Tym bardziej że w poprzedniej kampanii, gdańszczanie dopiero na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnili sobie utrzymanie w Ekstraklasie. – W zeszłym sezonie graliśmy młodym składem i mieliśmy zbyt dużo respektu dla bardziej doświadczonych zespołów – analizuje w rozmowie z pilkanozna.pl, Rifet Kapić. – Nie radziliśmy sobie z presją, przez co w wielu meczach traciliśmy punkty w samej końcówce. Przeskok z I ligi do Ekstraklasy był oczywiście duży, ale też nie aż taki, aby nie móc zwyciężać. Wystarczyło jednak sześć miesięcy, a byliśmy już zupełnie inną drużyną. A przecież żadne zmiany w niej nie zaszły. Po roku nabraliśmy wiele doświadczenia, a sposób, w jaki zapewniliśmy sobie utrzymanie, wzmocnił nas mentalnie.
Dlatego teraz, nikogo w Gdańsku nie interesuje walka o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie, Lechia mierzy zdecydowanie wyżej. Na co realnie stać biało-zielonych? – Każdy klub chce być w czołowej „piątce”, natomiast szczerze będę zadowolony, jeśli będziemy w „dziesiątce”. Będzie to trudne, ale nie mam wątpliwości, że stać nas na to. Przecież w poprzednim sezonie, licząc od momentu przybycia trenera Johna Carvera byliśmy na 7. miejscu w tabeli. Moglibyśmy nawet rywalizować o grę w europejskich pucharach, gdyby nie słaby początek rozgrywek. My lepiej znamy szkoleniowca, a szkoleniowiec nas. Jesteśmy więc gotowi do walki – zapowiada.
Podopieczni Johna Carvera dobrze radzili sobie w meczach sparingowych, wygrywając cztery z pięciu gier kontrolnych. Najważniejszą informacją dla biało-zielonych przed inauguracją nowego sezonu ligi polskiej był jednak fakt, że Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN pozwoliła im na rejestrację nowych zawodników w związku z uregulowaniem zaległości finansowych wobec Kevina Friesenbichlera, byłego trenera Szymona Grabowskiego oraz szwedzkiego klubu Trelleborgs FF (transfer Karla Wendta). Dzięki temu, za „pięć dwunasta” mogli zgłosić do rozgrywek Ekstraklasy takich graczy jak Mohamed Awad Alla, Maksym Diaczuk, Alvis Jaunzems, Dawid Kurminowski czy Matus Vojtko. – Rzeczywiście początkowo było trochę stresu czy ktoś nowy do nas dojdzie. Liga polska jest wyrównana i wzmacnianie składu co okno transferowe jest niezwykle ważne. Na szczęście udało się kupić paru nowych graczy i wierzę, że podniosą poziom naszej drużyny – odpowiada, pytany, czy nie obawiał się braku transferów tego lata.
Zasłużona Ekstraklasa
O progres może być jednak ciężko z innego powodu. Lechiści bowiem do nowego sezonu przystępują z karą pięciu minusowych punktów, za zaniedbania organizacyjno-finansowe z poprzednich rozgrywek. Jak ciężko grać im będzie z tą świadomością? – To trudne jeśli myślisz o tym. Natomiast dla nas najważniejsze jest skupiać się wyłącznie na każdym kolejnym spotkaniu. Jeżeli będziemy mieć inne podejście i za bardzo nad tym rozmyślać, może nam to tylko zaszkodzić – podkreśla bośniacki pomocnik.
RIFET KAPIĆ! ⚽😍 Przepiękny gol z rzutu wolnego! 🎯 Lechia prowadzi w Warszawie 1:0!
Eksperci i fachowcy nie mieli jednak wątpliwości. Gdy ważyły się losy licencji dla Lechii na występy w Ekstraklasie w sezonie 2025/2026 przeważały opinie, że gdański klub zwyczajnie na nią nie zasłużył. – To był trudny czas. Naszą rolą było jednak właściwie prezentować się na boisku, nie mieliśmy wpływu na to, jaką decyzję podejmie PZPN. Piłkarsko zasłużyliśmy na grę w Ekstraklasie – wspomina wydarzenia z maja.
Dużo na plecach
W tych trudnych momentach rola Kapicia była szczególnie ważna. Od października 2023 r. pełni bowiem funkcję kapitana Lechii. Jego wsparcie było zatem niezwykle potrzebne nie tylko na boisku, ale również i w szatni oraz gabinetach działaczy. – Kiedy przychodzą trudne sytuacje, musisz podejmować szybko decyzje. Dużo rzeczy było wówczas na moich plecach, ale zostając kapitanem, zdawałem sobie sprawę, że będę potrzebny nie tylko na boisku. Kiedy są sukcesy wszystko jest ok, ale kiedy idzie źle, musisz stanąć twarzą w twarz z problemami. Z kolegami jesteśmy jak rodzina, widzę ich częściej niż rodziców. Dużo rozmawialiśmy o tym jak poprawić naszą pozycję w lidze, a z działaczami o sprawach poza boiskowych. Na szczęście teraz sytuacja jest stabilna i możemy się już skupić tylko na grze – przyznaje.
53
W tylu meczach, Rifet Kapić był kapitanem Lechii Gdańsk
Lechia to dziewiąty klub w karierze Bośniaka. Słuchając go jednak uważnie, da się wyczuć, że jest dla niego wyjątkowo ważny. – W ciągu dziesięciu lat gry w piłkę, występowałem w wielu zespołach, ale tu naprawdę czuję ogromną więź z miastem i kibicami. Wszystko układa mi się bardzo dobrze – awansowaliśmy do Ekstraklasy, utrzymaliśmy się w niej, zostałem kapitanem – mówi. W zeszłym roku, podpisując z gdańszczanami kontrakt do 2027 r., zaskoczył wyznaniem, że nad Motławą mógłby nawet grać do końca kariery. Po roku od tych słów dopytujemy, czy ta deklaracja jest wciąż aktualna? – Nigdy nie wiesz, co cię czeka w piłce. Natomiast mogę potwierdzić, że gdyby była taka możliwość, chciałbym tu grać do aż do zawieszenia butów na kołku – odpowiada.
Kiedy przychodzą trudne sytuacje, musisz podejmować szybko decyzje. Dużo rzeczy było wówczas na moich plecach, ale zostając kapitanem, zdawałem sobie sprawę, że będę potrzebny nie tylko na boisku
Bundesliga na wyciągnięcie ręki
Czy zatem oznacza to, że 30-latek porzucił już marzenia o występach w silniejszej lidze aniżeli polska? – Jeśli miałbym taką możliwość, to dlaczego nie? Tak jak jednak mówiłem, karierę chciałbym skończyć w Lechii – podkreśla. W przeszłości Kapić otarł się o wielki futbol. W sezonie 2019/2020 był w kadrze SC Paderborn, występującego wówczas w Bundeslidze. Nie dane mu było jednak zadebiutować w lidze niemieckiej. Dlaczego? – Szczerze to pytam o to siebie każdego dnia. Nie miałem tam żadnych problemów, pracowałem ciężko na treningach, bo gra w takim miejscu była spełnieniem moich marzeń – przyznaje.
Dodaje również, że stale otrzymywał sygnały od sztabu szkoleniowego, że premierowy występ jest kwestią czasu. – Nigdy się nie dowiedziałem, co było przyczyną braku debiutu. Pytałem o to kilka razy trenera. Ten podkreślał, nawet na konferencjach prasowych, że jest ze mnie zadowolony i że jestem już gotów do gry w Bundeslidze. Czułem, że mam wystarczająco dużo jakości i umiejętności, by w niej zagrać. W ostatnim przedsezonowym sparingu z Lazio zanotowałem asystę, a szkoleniowiec pochwalił mnie za ten występ. Później jednak siedziałem już tylko na ławce, a wkrótce zostałem wypożyczony. Czasami jest mi smutno, bo byłem bardzo blisko celu, jakim jest gra w silniejszej lidze. Z Paderborn zabrałem jednak wyłącznie miłe wspomnienia – kończy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Lechię Gdańsk stać na miejsce w pierwszej piątce.