Świadkami bardzo ciekawego meczu byli kibice zasiadający w niedzielę na trybunach stadionu w Bergamo. Kilka minut przed końcem wydawało się, że Roma przegra tam wygrane – jak się wcześniej zdawało – starcie, ale jeden punkt gościom zapewnił kapitan Francesco Totti.
Francesco Totti uratował honor rzymian
Giallorossi – wobec spadku formy Napoli – wciąż mają szansę na zajęcie na koniec sezonu drugiego miejsca. W takim wypadku nie musieliby walczyć w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i od razu awansowaliby do fazy grupowej.
Zespół prowadzony przez Luciano Spalettiego ostatnio zaledwie zremisował z Bologną, ale wcześniej odnosił bardzo dobre wyniki. Za takie można uznać zwycięstwo w derbach z Lazio (4:1), pokonanie Fiorentiny (też 4:1), czy wreszcie podział punktów w starciu z Interem.
Pół godziny po tym, jak dzwony kościelne w Bergamo wybiły południe, zawodnicy Atalanty i Romy wyszli na plac boju. Goście od razu ruszyli do ataku. Po kwadransie znakomitą szansę zmarnował Diego Perotti, strzelając z bliska nad poprzeczką. Napastnik ten zrehabilitował się jednak kilka minut później, podając do Lucasa Digne, który wyprowadził Giallorossich na prowadzenie.
Po czterech kolejnych minutach goście mieli na koncie kolejnego gola. Tym razem z 15 metrów do siatki trafił Radja Nainggolan.
Espectacular el contraataque de la Roma. Dzeko-Salah-Nainggolan y gol. Máxima efectividad giallorossa. https://t.co/1WsbAVUFnH
W tym momencie Szczęsny i spółka poczuli się zbyt pewnie. Brak koncentracji gości Atalanta wykorzystała w najlepszy możliwy sposób. Najpierw Marco D’Alessandro zdobył bramkę kontaktową, a niewiele później Marco Borriello pokazał, że nie zapomniał, jak strzela się gole głową.
Ba, ten sam zawodnik po zmianie stron miał okazję, by w radosnym szale ściągnąć z siebie koszulkę. Pięć minut po wznowieniu napastnik znów otrzymał podanie od Alejandro Gomeza i sprytnie wybiegł przed obrońcę Romy, a potem celnym uderzeniem pokonał Szczęsnego po raz trzeci.
33-letni Borriello jeszcze kilka razy mógł pogorszyć sytuację Giallorossich, ale albo na wysokości zadania stawał polski bramkarz ASR, albo graczowi Atalanty brakowało precyzji. I gdy wydawało się już, że goście polegną na Stadio Atleti Azzurri d’Italia, przypomniał o sobie kapitan Francesco Totti. 39-letni Włoch dostał piłkę od Alessandro Florenziego i strzelił gola na 3:3!