Przejdź do treści
Dender's Karol Fila pictured after a soccer match between Royal Antwerp FC and FCV Dender EH, Friday 22 November 2024 in Antwerp, on day 15 of the 2024-2025 season of the 'Jupiler Pro League' first division of the Belgian championship. BELGA PHOTO TOM GOYVAERTS (Photo by Tom Goyvaerts/Belga/Sipa USA)
2024.11.22 Antwerpia
pilka nozna liga belgijska
Royal Antwerp FC - FCV Dender EH
Foto Belga/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

fot. Belga/PressFocus

Polska 1 Liga

Karol Fila: Nie przestałem myśleć o reprezentacji

Parę lat temu upatrywano w nim następcę Łukasza Piszczka na prawej obronie reprezentacji Polski. Po transferze do Strasbourga plany pokrzyżowały mu kontuzje. Podobnie było w Belgii. Teraz Karol Fila zdecydował się na nieoczywisty krok – przenosiny do Wieczystej Kraków.

Filip Trokielewicz

Transfer z belgijskiej ekstraklasy do pierwszoligowej Wieczystej to odcinanie kuponów?

Nie podchodzę do tego w ten sposób – mówi Fila. – Zaangażowanie z mojej strony pozostaje takie samo. Moja sytuacja nie była łatwa – wracam do zdrowia po kontuzji, cały czas się rehabilituję. Znalezienie klubu w takim momencie naprawdę nie jest proste, dlatego zdecydowałem się na Wieczystą.

Wydaje mi się, że to trochę jak z transferami znanych piłkarzy do Arabii Saudyjskiej. Duża część środowiska nie spogląda na takie ruchy przychylnie.

Szczerze mówiąc, nie przejmuję się tym. Wieczysta to bardzo dobra drużyna, zespół wygląda świetnie, także na papierze. Mamy aspiracje, żeby awansować do Ekstraklasy – i to już w przyszłym sezonie. Chcemy o to walczyć, ale po cichu, nie składając jakichś daleko idących deklaracji. Myślę, że to zdrowe podejście.

Spójrzmy wstecz – ostatnie cztery lata występowałeś za granicą. Co dał ci ten czas?

Nauczyłem się wiele – o piłce, o sobie, o podejściu do zawodu. Trzy lata spędziłem we Francji, z różnymi wzlotami i upadkami. Niestety, regularnie trapiły mnie problemy zdrowotne – gdy tylko wracałem do składu, zagrałem dobre mecze, zaraz potem znów łapałem uraz. To mnie naprawdę wykańczało…

Początek w Strasbourgu był nie najgorszy. Szybko wskoczyłeś do wyjściowej jedenastki.

Na początku wszystko układało się świetnie – zostałem nawet raz wybrany zawodnikiem meczu. Potem dostałem kilka żółtych kartek, przez co musiałem pauzować. W tym czasie wypożyczono Frederica Guilberta, który zagrał bardzo dobrze i wyprzedził mnie w hierarchii. Zresztą on już wcześniej był w Strasbourgu. Usiadłem na ławce rezerwowych, czasem wchodziłem na końcówki. Potem kontuzje znów zaczęły dawać się we znaki, a jak nie grasz regularnie, to trudniej złapać rytm.

Wyjechałeś za granicę w wieku 23 lat. Nie za późno?

Może trochę. Miałem już na koncie ponad 100 występów w Lechii, zatem byłem całkiem doświadczonym zawodnikiem. Lechia nie akceptowała jednak wcześniejszych ofert, które się pojawiały. Nie mogłem więc odejść, mimo że było kilka ciekawych z mojej perspektywy propozycji. Czy transfer na przykład rok wcześniej by coś zmienił? Nie wiem. Największym przeskokiem z całą pewnością była intensywność – ona robi największą różnicę. Zaadaptowanie się do wymagań we Francji było wyzwaniem.

Zderzenie z intensywnością w Ligue 1 było brutalne?

W Polsce zajęcia trwały godzinę, półtorej. We Francji – czasem trzy godziny. Mój organizm nie był na to przygotowany. Dodatkowo przeprowadzałem jeszcze indywidualne treningi – bez balansu, bez odpoczynku. Dziś wiem, że trzeba umieć mądrze zarządzać obciążeniami, tak jak robią to często bardziej zaawansowani wiekowo zawodnicy. Czasem lepiej odpuścić, zregenerować się, niż dorzucać kolejne ćwiczenia. Teraz jest masa metod regeneracji – kiedyś zamiast z nich korzystać, szedłem jeszcze na siłownię. Nie rozumiałem, że czasem lepiej odpuścić. Uważam, że głównie z tego powodu mój organizm w pewnym momencie odmówił posłuszeństwa – dwukrotnie doznałem poważnych kontuzji kolana.

Zaskoczyło cię coś pod względem podejścia do piłki we Francji?

Zdecydowanie odżywianie. U nas, w Polsce, piłkarze często są wręcz „zbyt profi”, podchodząc do tematu bardzo rygorystycznie. W Strasbourgu bywało luźniej. Jako przykład pierwszy z brzegu przychodzą mi do głowy bagietki, które królowały na stołach. U nas białe pieczywo często by nie przeszło, a tam kompletnie nikt nie zwracał uwagi na to, że są to tylko puste kalorie.

W Strasbourgu spotkałeś m.in. trenera Juliena Stephana. Jak wspominasz tę współpracę?

Bardzo dobrze. To świetny fachowiec, nowoczesny, z dużym respektem wśród zawodników. Zanotowaliśmy z nim bardzo dobry pierwszy sezon, zajmując 7. pozycję z jednym z najniższych budżetów. Na treningach mnóstwo było małych gier. Dużą wagę przykładał chociażby do tego, abyśmy nie bali się podejmować ryzyka, budując akcje od bramki. Nie było mowy o tym, żeby z piątki wybijać piłkę.

Dużo pochwał sypie się także pod adresem prezesa klubu, Marca Kellera.

Świetny człowiek – elokwentny, zaangażowany. Często przychodził do nas, rozmawiał, tłumaczył, co się dzieje w klubie. Wiedział, o czym mówi – miał dużą wiedzę o piłce. I przede wszystkim był szczery, a to cenię najbardziej.

Bodajże na twój drugi występ na francuskich murawach zwrócone były oczy całego piłkarskiego świata. Mówiło się, że zadebiutować w barwach Paris Saint-Germain może wtedy Leo Messi, choć do tego ostatecznie nie doszło.

Czułem się, jakby to był sen. Wspomniałeś o Messim, ale wtedy zaprezentowany był również Sergio Ramos. Grałem natomiast przeciwko Kylianowi Mbappe. Jak już byłem na boisku, to też miałem wrażenie, że to się nie dzieje. Tak naprawdę po to się trenuje, aby przeżywać takie chwile.

Towarzyszyły ci przed takimi spotkaniami jakieś specjalne emocje?

Na początku – wiadomo, lekkie nerwy, ale potem już nie myślisz, że grasz przeciwko gwiazdom. Po prostu robisz swoje.

Miałeś jakiś szczególny sposób, jak radzić sobie z Mbappe?

Zawsze staram się być blisko skrzydłowego, żeby nie miał zbytnio miejsca na drybling, ale w tym przypadku dawałem sobie takie dodatkowe kilka metrów, aby mi nie uciekł. Nie możesz pozwolić sobie ani na sekundę dekoncentracji, bo on ci w okamgnieniu ucieknie. Gdybym miał powiedzieć o rzeczy, która zrobiła na mnie największe wrażenie, byłaby to właśnie szybkość Mbappe. Mając go na wyciągnięcie ręki, można się zastanawiać, jak to jest możliwe, że dysponuje taką motoryką.

Chwilę spędziłeś też w Belgii. Najpierw na wypożyczeniu w Zulte Waregem, a później na zasadzie transferu definitywnego przeniosłeś się do FCV Dender. W każdym razie – miejsca na długo tam nie zagrzałeś.

Decyzja o wypożyczeniu była podyktowana tym, że nie mogłem liczyć na regularne występy w Strasbourgu. W Waregem zagrałem jedenaście pełnych meczów – to był dobry czas. Niestety, potem znów przytrafiła mi się kontuzja…

Jak oceniłbyś poziom ligi belgijskiej w porównaniu do Ekstraklasy?

Ekstraklasa rośnie mocno w siłę – widać to po wynikach w europejskich pucharach. Liga belgijska – poza trzema–czterema czołowymi klubami, jak Club Brugge, Anderlecht czy Antwerpia – wydaje się słabsza niż jeszcze kilka lat temu. Klasa zespołów ze środka i dolnych rejonów jest gorsza niż u nas. Sądzę, że takie kluby, jak Lech, Legia czy nawet Zagłębie prezentują na pewno wyższy poziom.

Wahałeś się, czy wracać do Polski?

Kurczę, powiem ci, że po ostatniej kontuzji sytuacja była trudna. Nie mogłem przebierać w ofertach, przede wszystkim ze względu na uraz, który leczę. Wieczysta mi zaufała i jestem za to wdzięczny. Duży udział przy moim transferze miał Sławek Peszko, z którym mam bardzo dobry kontakt. Właśnie ze Sławkiem ustalałem wszelkie szczegóły moich przenosin do Krakowa. To on odegrał kluczową rolę w tym, że zdecydowałem się dołączyć do tego projektu.

Dochodzisz aktualnie do pełni sprawności po drugim zerwaniu więzadeł krzyżowych. Ile czasu potrzebujesz, aby być do dyspozycji trenera Przemysława Cecherza?

Trudno mi powiedzieć, ale wydaje mi się, że za miesiąc bądź półtora powinienem być już gotowy. Trenuję już normalnie z piłką, z każdym dniem czuję się coraz silniejszy, więc zmierza to w odpowiednim kierunku.

Wspominałeś o tym, że po cichu chcecie dostać się na salony. Brak awansu Wieczystej do Ekstraklasy w tym sezonie będzie porażką?

Nie powiedziałbym tak, ale… jeśli nie masz ambicji awansu, to po co wychodzić na boisko? Chcemy grać w Ekstraklasie. To nasz cel i będziemy go realizować – spokojnie, bez presji z zewnątrz.

A jakie stawiasz przed sobą cele indywidualne?

Najważniejsze, abym wrócił do gry. Jeśli będą mnie omijały kontuzje, poradzę sobie. Czuję, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Jestem w stanie wyobrazić sobie ponowny wyjazd za granicę, nadal nie przestałem również myśleć o reprezentacji Polski. Wierzę, że Wieczysta będzie klubem, gdzie odbiję się po perypetiach zdrowotnych.

guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Lilo
Lilo
18 lipca, 2025 00:58

Trzymamy kciuki!!!

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska 1 Liga

Wyjątkowy sparing Wisły Kraków. Zagra z bardzo popularnym klubem

Z okazji świętowania 120-lecia istnienia klubu Wisła Kraków rozegra mecz towarzyski z klubem, o którym od pewnego czasu jest bardzo głośno.

2025.10.05 Krakow
Pilka nozna , Betclic I liga , sezon 2025/26
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.10.05 Krakow
Football , Polish league, second level , 2025/2026 season
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Śląsk rozstał się z niewypałem. Kontrakt rozwiązany

Besar Halimi nie jest już piłkarzem Śląska Wrocław. Kontrakt 31-letniego Kosowianina został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.09.13 Wroclaw
pilka nozna Betclic 1.Liga sezon 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
N/z Besar Halimi
Foto Gleb Soboliev / PressFocus

2025.09.13 Wroclaw
Football - Polish Second division season 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
Besar Halimi
Credit: Gleb Soboliev / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu

Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.

Kilian Ludewig si Joao Pedro Santos Lameira in meciul dintre Otelul Galati si Petrolul Ploiesti, contand pentru Superliga Superbet, desfasurat pe Stadionul Otelul din Galati, duminica 13 iulie 2025. Bucuresti *** Kilian Ludewig and Joao Pedro Santos Lameira in the match between Otelul Galati and Petrolul Ploiesti, Superliga Superbet, played at Otelul Stadium in Galati, Sunday, July 13, 2025 Bucharest Copyright: xRazvanxPasarica/SPORTxPICTURESx
2025.07.13 Galacz
pilka nozna , liga rumunska
Otelul Galati - Petrolul Ploiesti
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

OFICJALNIE: Skrzydłowy odchodzi z Górnika

Hiszpański skrzydłowy opuścił polski klub. Kontrakt z 20-latkiem został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.12.07 Leczna Pilka nozna Betclic 1. Liga sezon 2025/2026 Gornik Leczna - Ruch Chorzow

N/z Solo Traore

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2025.12.07 Leczna Football Polish first league - second level 2025/26 season Gornik Leczna - Ruch Chorzow

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Pomocnik wrócił do Polski. Trafił do Górnika

Pomocnik z rocznika 2002 wrócił do Polski. Zagra w 1. Lidze.

2025.04.22 Kolobrzeg
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
N/z Jakub Myszor
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2025.04.22 Kolobrzeg
Football Polish First League season 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
Jakub Myszor
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej