Mimo, że do spotkań 1/8 finału Pucharu Polski pozostało jeszcze kilkanaście dni, to Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała już myśli o sposobie na pokonanie swojego rywala. O ćwierćfinał rozgrywek popularni „Górale” powalczą ze Śląskiem Wrocław.
Kasperczyk nie ukrywa, że losowanie Pucharu Polski nie ułożyło się po jego myśli, a jego piłkarze trafili na jednego z najtrudniejszych przeciwników w całej stawce. – Puchar Polski jest najkrótszą drogą do europejskich pucharów, a taki cel mają we Wrocławiu – wyznał. – Kadra Śląska jest bardzo wyrównana, poza tym nie brakuje w niej indywidualności. I uczciwie przyznając, zachowując równocześnie pełny szacunek dla GKS-u Bełchatów, starcie ze Śląskiem będzie znacznie trudniejsze bez względu na to w jakich składach wybiegną na murawę obie drużyny – dodał opiekun beniaminka.
Spotkanie pomiędzy Podbeskidziem i Śląskiem odbędzie się 18 października na stadionie w Bielsku-Białej. Atut własnego boiska może mieć zdaniem Kasperczyka ogromny wpływ na rezultat tego starcia. – Własne boisko to rzecz jasna handicap dla nas, bo będziemy mogli liczyć na wsparcie naszych kibiców – stwierdził. – Zdecydowaliśmy, iż lepiej zagrać ze Śląskiem przed spotkaniem ligowym. Będzie to szansa, by lepiej rozpoznać przeciwnika, „podmęczyć” go, choć wiadomo, że składy w meczu pucharowym będą odbiegać od tych z konfrontacji ekstraklasowej.
– Celem numer jeden pozostaje dla nas liga, ale poważnie traktujemy też Puchar Polski, bo mamy w pamięci wspaniałą przygodę z ubiegłego sezonu – zakończył szkoleniowiec Podbeskidzia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.