Nie dzisiaj, a jutro rozpocznie się 21. kolejka hiszpańskiej ekstraklasy. Spotkanie pomiędzy Deportivo La Coruna, a Betisem Sewilla, które było zaplanowane na piątkowy wieczór, zostało przełożone ze względu na złe warunki atmosferyczne. Na piłkarskie emocje będziemy zatem zmuszeni poczekać do jutra. A co się będzie działo w 21. serii spotkań?
Ivan Rakitić strzelił decydującą bramkę w meczu Barcy z Athletikiem Bilbao w rundzie jesiennej (fot. Ł. Skwiot)
Duma Katalonii w 2017 roku już dwukrotnie mierzyła się z Baskami. Obie drużyny trafiły na siebie w ćwierćfinale Pucharu Króla i choć górą w dwumeczu była Barcelona, to Athletic na pewno nie może się wstydzić swojej postawy. Mało tego, ekipa z Bilbao napędziła Barcy sporo strachu, bo przecież pierwszy mecz wygrała 2:1 i zmusiła mistrzów Hiszpanii do maksymalnego wysiłku w rewanżu.
Sobotnie starcie na Camp Nou na pewno nie będzie mniej ważne od tego pucharowego. Dla Katalończyków każdy mecz w Primera Division to mały finał. Zespół Luisa Enrique jeśli poważnie myśli o dogonieniu Realu, to nie ma prawda tracić jakichkolwiek punktów, tym bardziej na własnym stadionie. A z tym ostatnio różnie bywa, bo w 2017 roku Barca już straciła oczka po remisach z Betisem i Villarrealem. Co prawda oba spotkania były na wyjeździe, ale nie jest to dla mistrzów Hiszpanii żadne usprawiedliwienie.
Leo Messi i spółka przegrali w tym sezonie tylko jedno spotkanie na Camp Nou, a w dziewięciu meczach stracili zaledwie siedem goli. Ta statystyka to prawdziwy „straszak” dla Basków, którzy na wyjazdach w tym sezonie radzą sobie bardzo przeciętnie. W dziewięciu spotkaniach Athletic wygrał tylko dwa razy, a w sumie zdobył osiem punktów. Po raz ostatni zespół z Bilbao wygrał w ligowej delegacji 21 września z Granadą! To naprawdę nie wróży nic dobrego…
Niewątpliwym faworytem jutrzejszego hitu w La Liga będzie Barcelona. To po stronie Katalończyków są wszystkie atuty, ale Athletic niejednokrotnie udowodnił, że potrafi grać w piłkę i stać go na walkę jak równy z równym z mistrzami Hiszpanii.
O wiele łatwiejsze zadanie czeka głównego konkurenta Barcelony do zwycięstwa w lidze – Real Madryt. Królewscy zmierzą się w niedzielę z Celtą Vigo i mają olbrzymią ochotę na rewanż po odpadnięciu z Pucharu Króla.
Drużyna z Vigo nie rzuca wszystkich sił na starcie z Los Blancos. Dla drużyny trenera Eduardo Berizzo głównym celem jest krajowy puchar, a w środku tygodnia jego zespół zagra rewanż w półfinale Copa del Rey. Dlatego na mecz z Realem szkoleniowiec zamierza oszczędzić podstawowych zawodników i skupia się na starciu z Deportivo Alaves.
Takie informacje zwiastują Królewskim łatwą i przyjemną przeprawę. Niespodzianki w tym meczu raczej nie należy upatrywać.
Znacznie trudniejsze zadanie czeka piłkarzy Sevilli, którzy zmierzą się z Villarrealem. Andaluzyjczycy mają tyle samo punktów co Barcelona i marzą, aby na koniec sezonu co najmniej rozdzielić wielką dwójkę i zająć drugie miejsce. Oczywiście szczytem marzeń jest mistrzostwo kraju, ale bukmacherzy stawiają, że tytuł rozegra się pomiędzy Realem a Dumą Katalonii. Sevilli raczej nikt nie bierze pod uwagę.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.